Czy posłowie PiS złożyli fałszywie zeznania, że nie blokowano Sali Kolumnowej? Sąd nakazał zbadać to prokuraturze – donosi Rzeczpospolita.

Sąd Okręgowy w Warszawie badał w poniedziałek zażalenia posłów opozycji  na decyzję stołecznej prokuratury okręgowej. W sierpniu umorzyła ona – nie stwierdzając przestępstwa – śledztwo ws. przeniesienia przez władze Sejmu posiedzenia do Sali Kolumnowej po tym jak opozycja zablokowała mównicę na Sali Plenarnej. Był to protest przeciw łamaniu jej praw i wykluczeniu z posiedzenia posła Szczerby. W Sali Kolumnowej posłowie PiS uchwalili budżet i kilka innych ustaw. „Pogwałcono aksjologię państwa republikańskiego. Przebieg posiedzenia z 16 grudnia 2016 r. ma bezpośrednie znaczenie dla oceny legalności procesu legislacyjnego” – uznał badający zażalenia sędzia Igor Tuleya. Jak podkreślił, są też wątpliwości czy ustawy uchwalono wymaganą większością głosów, bo dyskusyjne jest czy w sali obrad było kworum. Listy obecności podpisywano także po głosowaniach, wśród podpisujących był minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. 

Reklamy

Jedną z bezpośrednich przyczyn wznowienia postępowania w sprawie zeszłorocznych obrad w Sali Kolumnowej i okoliczności uchwalenia budżetu, są wątpliwość co do wiarygodności zeznań posłów PiS. Pogrążyła wypowiedź wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego, który w śledztwie przyznał, że blokowanie opozycji w Sejmie było zamierzone. „Terlecki zeznał, że to był świadomy plan PiS-u, żeby ustawić rzędy krzeseł, utrudniając w ten sposób posłom opozycji przejście do stołu prezydialnego” – powiedział Gazecie Wyborczej Cezary Tomczyk z PO. Słowa Terleckiego podważają zeznania reszty posłów PiS, którzy wyparli się oskarżeń o celowe utrudnianie obrad. Wątpliwości budzą zwłaszcza zeznania posłów Andrzeja Melaka, Beaty Mazurek, Macieja Wąsika i Dominika Tarczyńskiego.

Zastrzeżenia co do prawdomówności parlamentarzystów z partii rządzącej wzbudziło również oświadczenie Krystyny Pawłowicz. „O tym, że tam mogą odbyć się obrady mówiono już od rana tego dnia; wiem, że ta sala była też od rana przygotowywana pod ewentualne obrady Sejmu. O tym, że obrady mogą być w Sali Kolumnowej wiedziałam na pewno już koło południa tego dnia. Była to w mojej ocenie wiedza powszechna dla posłów, którzy byli w Sejmie” – stwierdziła posłanka, wskazując, że członkowie PiS wiedzieli o przeniesieniu obrad do Sali Kolumnowej.

Zapał opozycji w sprawie decyzji sądu studzi jednak Katarzyna Lubnauer. Przewodnicząca Nowoczesnej przyznaje, że, co prawda, orzeczenie warszawskiego Sądu Okręgowego nastraja optymistycznie i świadczy o niezawisłości polskiego sądownictwa, ale jednocześnie przestrzega przed brakiem neutralności prokuratury, która będzie badać zeznania posłów PiS. „Nie możemy liczyć na obiektywizm prokuratury. Najgorsze jest to, że za moment i te sądy będą upartyjnione” – powiedziała posłanka.

Źródło: Rzeczpospolita, Newsweek, Gazeta Wyborcza

Poprzedni artykułLudzie mają dość? Klęska PiS w wyborach uzupełniających.
Następny artykułRzeka pieniędzy płynie do Torunia. Kolejne miliony dla Rydzyka.