Po emisji reportażu „Superwizjera” o neonazistach, Wirtualna Polska przypomniała historię prokuratora i szefa wydziału do walki z przestępczością zorganizowaną z CBŚ z Białegostoku. Obaj panowie tropili nazistów, udało im się rozbić grupę osób powiązanych z międzynarodową organizacją nazistowską, a następnie… zostali oddelegowani do innych zadań.

Zdjęcie tatuażu z SS-manem rozstrzeliwującym Żyda – to jeden z dowodów ze śledztwa ws. gangu neonazistów/ Śledztwem kierował duet: prokurator i szef wydziału do walki z przestępczością zorganizowaną z Centralnego Biura Śledczego. Dziś żaden z mężczyzn nie ma już nic wspólnego ze ściganiem nazizmu.

Reklamy

Prowadzone w Białymstoku śledztwo w 2015 r. zmierzało ku końcowi. Policjantom z CBŚ udało się przeniknąć do grupy skinheadów powiązanych z nazistowską, międzynarodową organizacją „Blood and honour”. Doszło nawet do pierwszych aresztowań i planowane były kolejne… Sytuacja zmieniła się w końcówce 2015 r.

Dowody publikował tygodnik Wprost w 2016 roku, pisząc o o prokuratorze Grzegorzu Masłowskim, lokalnym policjancie i ówczesnym szefie wydziału CBŚ do walki z przestępczością zorganizowaną, Michale Safjańskim. To oni postanowili rozprawić się z białostockimi skinheadami, którzy przez lata byli bezkarni. Zarzuty usłyszało 90 osób, ale prowadzącym nie dane było dokończyć śledztwa.

Safiański nie pracuje już w CBŚ. Został przeniesiony do Sochaczewa. Prokurator Masłowski trafił do prokuratury w Siemiatyczach.

Źródło: Wirtualna Polska, Wprost, Fakt

Poprzedni artykułZakaz handlu w niedziele z zaskakującym efektem. PiS tak chciał?
Następny artykułDramat polskich rolników i brak efektów działań rządu. Straty idą w miliony!