Kumulacja roczników w szkołach nie istnieje, za ciężkie tornistry również. Minister Zalewska żyje w innej rzeczywistości?

W czerwcu 2019 roku do szkół średnich ruszy 730 tys. uczennic i uczniów, czyli dwa razy więcej niż zwykle. Tymczasem minister Zalewska uważa, że to nie problem – pisze portal OKO.press zwracając uwagę, że szefowa MEN manipuluje liczbami i przykładami, zrzuca odpowiedzialność na samorządy.

Za nieco ponad rok – w czerwcu 2019 roku – ostatni rocznik gimnazjalistów i gimnazjalistek przystąpi do egzaminu i otrzyma świadectwo ukończenia szkoły. Potem uczniowie będą ubiegać się o przyjęcie do szkół średnich. W tym samym czasie ich koledzy i koleżanki kończący ośmioklasową podstawówkę będą zdawać pierwszy w historii egzamin ósmoklasisty i ze świadectwem ukończenia szkoły podstawowej ruszą do tych samych szkół średnich. I tak wskutek nieprzemyślanej i pośpiesznie wdrożonej reformy edukacji o miejsce w szkołach średnich walczyć będą dwa roczniki młodzieży, dwa razy więcej niż zwykle.

Reklamy

W obecnych siódmych klasach uczy się młodzież urodzona w latach 2004 oraz 2005. W 2019 roku ta grupa, licząca 372 tys. uczennic i uczniów rozpocznie naukę w szkołach ponadpodstawowych – liceach, technikach lub szkołach branżowych. W tym samym roku, w tych samych szkołach naukę rozpocznie również 359 tys. uczennic i uczniów z rocznika 2003, ostatniego, który opuści gimnazja. To oznacza, że do rekrutacji do szkół średnich przystąpi około 730 tys. uczennic i uczniów. To dwa razy więcej niż w innych latach. Uzyskanie miejsca w wybranej szkole średniej będzie niezwykle trudne.

Ostrzeżenia dotyczące kumulacji roczników płynęły do MEN ze strony ekspertów, nauczycieli, rodziców przez cały czas szykowania i wprowadzania „reformy edukacji”.

Teraz w wyniku działań MEN w 2019 roku młodzież będzie miała dużo mniejsze szanse niż zwykle na dostanie się do wybranej szkoły. Rzecznika Praw Obywatelskich uznał to za naruszenie art. 70 Konstytucji RP, gwarantującego powszechny i równy dostęp do edukacji wszystkim obywatelkom i obywatelom.

Co na to MEN? Czy planuje jakieś rozwiązania, żeby żadne dziecko nie było poszkodowane? Czy uspokaja rodziców i dzieci?

Jak pisze OKO.press: „Anna Zalewska przyjęła taktykę zaprzeczania faktom. Także w korespondencji z Rzecznikiem. Standardową odpowiedzią pani minister na zarzut dotyczący kumulacji roczników jest twierdzenie, że uczniowie po gimnazjum i po podstawówce będą kandydowali do różnych klas, bo w szkołach średnich będą równolegle dwie ścieżki edukacyjne, zakończone dwiema różnymi maturami, a to przecież nie zwiększy liczby miejsc. Po prostu młodzież po gimnazjum znajdzie się w przeznaczonych dla siebie klasach, a młodzież po szkole podstawowej – w innych, ale suma klas się nie zwiększy. Każda z tych grup będzie miała do dyspozycji o połowę mniej miejsc.”

Rozwiązaniem problemu kumulacji roczników ma być zwiększony nabór do szkół branżowych, które dotychczas nie były chętnie wybierane przez młodzież. Cóż… nie wszyscy wiedzą, kim chcą być w wieku 14 lat. A nie ma nic gorszego niż dziecko wciśnięte do zawodówki, bo nie dostało się do liceum.

Dobrych rozwiązań nie ma, ale jak pisze OKO.press „nie ma też woli współpracy i troski o dziecko ze strony ministry edukacji. Być może dlatego, że – jak donoszą media – Anna Zalewska szykuje się do wyborów do Europarlamentu i kiedy nasze dzieci będą ponosiły konsekwencje jej nieudolności, pani minister będzie zasiadała daleko, w brukselskich ławach, gdzie gniew rodziców jej nie dosięgnie.”

Źródło: OKO.press