Szemrane kandydatury. Dziwne życiorysy kandydatów po pisowskim zamachu na Sąd Najwyższy

Ulubiony prokurator Antoniego Macierewicza z wyrokiem na koncie, prawniczka usunięta z Trybunału Konstytucyjnego pod naciskiem Lecha Kaczyńskiego, były członek władz TVP z nadania Samoobrony, założyciel walczącego o zakaz aborcji instytutu Ordo Iuris oraz wielu prawników związanych z PiS — takie nazwiska znaleźli dziennikarze Onetu na liście kandydatów do Sądu Najwyższego.

Do konkursu na 44 miejsca w Sądzie Najwyższym stanęło 133 prawników: sędziów, adwokatów, radców prawnych, naukowców. Dziennikarze Onetu przejrzeli biografie kandydatów do Sądu Najwyższego — i do oficjalnych CV dołożyli swoją wiedzę na ich temat.

Reklamy

Mariusz Muszyński ma opinię człowieka bezpardonowego, który próbował wziąć sędziów pod but. Niektóre jego zachowania, choćby dosadny język, budziły opory nawet w środowiskach prawniczych życzliwych PiS.

Lidia Bagińska była najkrócej urzędującym sędzią Trybunału Konstytucyjnego — jej kadencja trwała niespełna tydzień. Została wybrana pod koniec 2006 r. za czasów wspólnych rządów PiS, LPR i Samoobrony – z rekomendacji partii Andrzeja Leppera. Okazało się jednak, że została uznana przez sąd za winną niedopełnienia obowiązków syndyka.

Aleksander Stępkowski to założyciel Instytutu Ordo Iuris, wpływowej organizacji, która skupia osoby o przekonaniach katolickich i konserwatywnych. I silnie działa na rzecz takich wartości w życiu publicznym.

Piotr Stawowy to prokurator IPN, który zdecydował, że nie należy wznawiać sprawy lustracyjnej Lecha Wałęsy, mimo nowych informacji zawartych w książce „SB a Lech Wałęsa”. Wraz z żoną jest drobnym udziałowcem Telewizji Republika, wspierającej PiS. Także on oczyścił z oskarżeń o współpracę z SB Andrzeja Przyłębskiego, męża szefowej Trybunału Konstytucyjnego.

Małgorzata Manowska sędzia i szefowa Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Nieoficjalnie, choć sama temu zaprzecza, jest dziś najpoważniejszą kandydatka do zastąpienia w fotelu I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf.

Kamil Zaradkiewicz – kiedyś dyrektor zespołu orzecznictwa i studiów Trybunału Konstytucyjnego, dziś – szef departamentu prawa administracyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości. W resorcie Ziobry pracuje od ponad roku, ale już wcześniej opowiedział się po jego stronie, gdy PiS forsowało zmiany w TK. Zasłynął wtedy wywiadem dla „Rzeczpospolitej”, w którym powiedział, że orzeczenia Trybunału „nie zawsze są ważne i ostateczne”.

Więcej: Onet.pl