Nauczyciele traktowani jak zbędny śmieć. Uczniowie coraz głupsi. Spowiedzi belfrów

„Jesteśmy jedną z najbardziej wykształconych grup zawodowych w Polsce i chcielibyśmy być wynagradzani na poziomie specjalistów, a dostajemy mniej niż kasjerzy w dyskontach” – powiedział o sytuacji nauczycieli nauczyciel z dwunastoletnim stażem, w rozmowie z gazeta.pl. Z kolei inny nauczyciel z przeszło czterdziestoletnim stażem przesłał list do Onetu, w którym ocenił polską szkołę. Obaj twierdzą, że jest źle.

Zdaniem rozmawiającego z gazetą Tomasza Wilczyńskiego (rocznik 1981) nauczyciele są „przeciwko reformie edukacji, którą resort wprowadził pomimo silnego oporu środowiska nauczycielskiego, dużej części rodziców i koalicji, które wspierają działania oświatowe. Jesteśmy również przeciwko najnowszym zmianom: ocenie pracy nauczyciela, która ruszyła od początku tego roku szkolnego, pozbawieniu nauczycieli świadczeń socjalnych, wydłużeniu ścieżki awansu zawodowego średnio do piętnastu lat. Wreszcie chcemy zwiększenia nakładów na edukację, co oznaczałoby też poprawę sytuacji finansowej nauczycieli. (…) Jesteśmy źli, rozgoryczeni i czujemy się oszukani przez minister Zalewską. Niby jest pierwszym nauczycielem w Polsce, niby wyrosła z naszego zawodu i powinna stać na straży jego godności, tymczasem publicznie z nas kpi i nas oszukuje” – powiedział Wilczyński.

Reklamy

Jego zdaniem urzędnicy ministerstwa „przedstawiając sytuację finansową nauczycieli do (…) rzekomych pensji wliczają odprawę emerytalną, dodatki jubileuszowe, dodatki funkcyjne dla dyrektorów szkół itd. Gdyby to wszystko podsumować, to wtedy może faktycznie wyszłoby 5 tys. zł brutto miesięcznie. Tylko to jest kwota wirtualna, o której gros nauczycieli może jedynie pomarzyć. Ministerstwo zlicza wszystkie składowe, a później dzieli na liczbę etatów. A w praktyce nauczyciel stażysta, kontraktowy czy mianowany nie otrzymuje przecież odprawy emerytalnej czy nagrody jubileuszowej. Nie każdy z nauczycieli jest również dyrektorem, który otrzymuje dodatek funkcyjny.” Według Wilczyńskiego polski nauczyciel nawet taki z kilkunastoletnim stażem zawodowym nie osiąga zdolności kredytowej w banku. Rozgoryczony mówi: „Jesteśmy jedną z najbardziej wykształconych grup zawodowych w Polsce i chcielibyśmy być wynagradzani na poziomie specjalistów, a dostajemy mniej niż kasjerzy w dyskontach – z pełnym szacunkiem do kasjerów i wykonywanej przez nich pracy.”

Z kolei Onet opublikował list nauczyciela z 40.letnim stażem Janusza Postawy, który mając okazję „poznać z autopsji wszystkie reformy oświaty przez ostatnie 50 lat” ocenił ostatnie zmiany w szkolnictwie i twierdzi, że „kolejna reforma PiS budzi skrajne emocje” a rezultaty ostatnich reform ocenia negatywnie pisząc, że „w zasadzie wiedzą o tym wszyscy: nauczyciele w szkołach, wykładowcy na uczelniach, politycy i wszyscy o zdrowych zmysłach i odrobinie oleju w głowach. Nauczyciele gimnazjów narzekają na poziom absolwentów szkół podstawowych, nauczyciele szkół średnich na poziom absolwentów gimnazjów, a nauczyciele akademiccy na poziom abiturientów liceów i techników. I tylko miłośnicy tego „by było tak, jak było” zaklinają rzeczywistość, udają lub wierzą, że jest dobrze albo cytując klasyka cynicznie „rżną głupa”. A tymczasem coraz głupsze rzesze młodzieży opuszczają mury szkolne, nieprzygotowane do życia, nieumiejące wykonać podstawowych działań, mylące Karola Maja z Karolem Marksem. Rozwiązanie prostego problemu matematycznego sprawia im ból, o wiedzy historycznej nie wspominając. Dla eksperymentu daję maturzystom z dobrych liceów realizującym matematykę rozszerzoną zadania maturalne z matematyki z roku 1975 i widzę, jakie mają ogromne problemy z ich rozwiązaniem. Nie ma co się dziwić, że uczelnie wyższe, by mogły realizować i tak już okrojony program, są zmuszane do organizowania dokształceń przyjętych studentów w formie kursów, a najlepsze polskie uczelnie w rankingach międzynarodowych plasowane są w końcówce trzeciej setki.”

Postawa przedstawił swoje propozycje zmian w systemie edukacji:

  1. Po okresie nauczania początkowego dokonać wnikliwej analizy uczniów pod kątem perspektywy ich rozwoju, a w rezultacie tego podzielić uczniów na dwie grupy A – uczniowie zdolni (perspektywa, to przyszli absolwenci szkół wyższych) oraz grupa B – uczniowie mniej zdolni (perspektywa, to w przyszłości pracownicy fizyczni wykonujący różne zawody).
  2. Stworzyć system edukacyjny umożliwiający rywalizację, czyli swobodę przeniesienia ucznia z grupy A do B (dla nie radzących sobie) i z grupy B do A (dla wybijających się).
  3. Wprowadzić egzaminy państwowe po każdym roku nauki oceniane poza szkołą, kwalifikujące ucznia do klasy programowo wyższej.
  4. Wprowadzić egzaminy wstępne do szkół ponadpodstawowych – dla uczniów grupy A: do liceów i techników, dla uczniów grupy B – do szkół zawodowych.
  5. Stworzyć możliwości nauki zawodu dla uczniów, którzy nie zdali żadnego z w/wym. egzaminów (coś na wzór szkół przyzakładowych z okresu PRL).
  6. Zlikwidować egzaminy testowe, w trybie pilnym zlikwidować zwłaszcza testy maturalne.
  7. Zlikwidować w sposób pilny awans zawodowy nauczycieli, jako nic nie wnoszący do poziomu nauczania, przeciwnie ewidentnie sprzeczny z dobrem ucznia.
  8. Wprowadzić egzaminy wstępne do szkół wyższych tak, by zdecydowanie obniżyć ilość studentów (ilość osób z wyższym wykształceniem nie powinna przekraczać 10 proc. populacji).
  9. Zmienić sposób wynagradzania nauczycieli tak, by możliwe było przeszeregowanie wynagrodzenia zasadniczego co dwa lata (obligatoryjnie) i wprowadzić dodatki motywacyjne za osiągnięcia nauczyciela.
  10. Wynagradzać nauczyciela dodatkami głównie za osiągnięcia dydaktyczne uczniów (adekwatne do ich możliwości na danym etapie edukacyjnym).

Jednym słowem ani młodzi ani starsi stażem nauczyciele nie są zadowoleni z obecnego poziomu polskiego szkolnictwa ani z reformy oświaty.

Źródło: gazeta.pl, onet.pl