Coraz większy strach w PiS przed przegraną na wsi. Morawiecki to sprzedawca złudzeń?

Bankster i milioner opowiadający o ciężkim losie mieszkańców wsi jest tak samo wiarygodny jak kierowca luksusowej limuzyny z zapałem opowiadający o tym jak ciężko jeździ się maluchem. Premier Morawiecki przypuścił frontalny szturm na wieś i… przegrywa. Ludzie nie kupują opowieści o wsparciu rolników, bo doskonale widzą, że sztywny prezes banku w garniturze nie ma w sobie krzty empatii, w ich oczach może być sprzedawcą złudzeń.

Zastanówmy się, co historyk, który do niedawna był prezesem banku, zarabiającym miliony, może wiedzieć o wsi? Tyle, co przeczyta w gorączkowo przygotowywanych briefach przed spotkaniami. Z pracy w banku być może słyszał, że na wsi zarabia się mniej niż w mieście i lepiej takiemu rolnikowi nie pożyczać za dużo pieniędzy, bo jeszcze zbankrutuje i co będzie. Problemem Morawieckiego jest to, że PiS podwyższył wiek emerytalny rolnikom i nie ma dzisiaj żadnego sensownego programu.

Reklamy

W PiS to wiedzą, stąd trwa gorączkowe atakowanie innych ugrupowań, szczególnie PSL. Cały rząd ruszył w teren i walczy. Ale przegrywają. Ludowcy przygotowali dla wsi bardzo dobry program, który obejmuje zarówno dzieci i młodzież, pomoc rodzicom, ale też projekty dla osób starszych. I prostują kłamstwa Morawieckiego. Tak stało się niedawno w Lublinie, gdzie marszałek z pracownikami wyśmiał wręcz zarzuty ministra odpowiedzialnego za fundusze europejskie na jego własnej konferencji. Ministrowi najwyraźniej zrobiło się głupio, bo nie odważył się na polemikę i zwyczajnie uciekł, ignorując prośby o dyskusję.

Strach w PiS widać też w pisowskich mediach, które nieustannie atakują PSL. Problem w tym, że nie mają za co, bo amunicja polityczna już się wyczerpała. Mieszkańcy wsi realnie odczuwają wiele problemów, za które odpowiada PiS – brak pomocy po nawałnicach w zeszłym roku w Borach Tucholskich, ignorowanie problemu ASF, ogromne opóźnienia w działaniu na rzecz łagodzenia efektów suszy czy wreszcie bałagan w organach administracji.

Dzisiaj okazuje się, że po festiwalu obietnic przyszła ciężka praca, a do tej funkcjonariusze władzy najwyraźniej nienawykli. Bo zupełnie czym innym jest pokrzyczeć sobie w telewizji trwam a zupełnie czym innym stanąć twarzą z twarz z ludźmi.

PSL uruchomił licznik kłamstw Morawieckiego. Do tej pory ludowcy naliczyli ich 87. Do wyborów nazbiera się zapewne sporo więcej.