Stary prezes, a prawo.

Karierami „aniołków Glapy” w NBP od tygodnia żyją media i politycy. Teraz okazuje się, że zatrudniając młode i atrakcyjne asystentki NBP mogło złamać prawo. Chodzi o dyrektywę unijną w sprawie centralnych depozytów papierów wartościowych z 2014 roku.

Reklamy

Zgodnie z unijnym prawem w radzie nadzorczej Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych powinna zasiadać osoba posiadająca kompetencje, doświadczenie i wiedzę o rynku. Kandydat musi być też zatwierdzony przez Komisję Nadzoru Finansowego (tą do wybuchu afery KNF kierował protegowany prezesa NBP).

Jedna z współpracownic Adama Glapińskiego – Kamila Sukiennik do rady nadzorczej KDPW została powołana jednogłośnie, uchwałą z czerwca 2017 roku. Ale decyzja ta wciąż nie została autoryzowana przez KNF…

Co więcej – NBP cały czas nie chce udzielić informacji nt. wykształcenia „aniołka” swojego prezesa.

Źródło: Gazeta Wyborcza / Newsweek

Poprzedni artykułGłódź zawstydził „Kler” i Urbana. Arcybiskup wybudował sobie pałac
Następny artykułPiS będzie robić filmy dla „Prawdziwych Polaków”? Wicepremier Gliński powołuje państwowy ośrodek produkcji filmowej