Amerykańskie archiwum.

W amerykańskich archiwach zawierających materiały od Czesława Kiszczaka dziennikarze „Rzeczpospolitej” odnaleźli m.in. korespondencję między Kiszczakiem, a Lechem Kaczyńskim. List znienawidzonego przez PiS generała został wysłany dwa dni po wyborze Kaczyńskiego na prezydenta Warszawy. Kiszczak gratulował mu zwycięstwa i przesłał zdjęcia z rozmów w Magdalence, w których uczestniczył brat prezesa PiS.

Reklamy

Kaczyński wkrótce odpisał na list Kiszczaka. Podziękował mu za zdjęcia, które mają dla niego „wartość osobistą” i życzył generałowi „zdrowia i spokoju”. Czy jednak w archiwach Kiszczaka mogły się znajdować i inne materiały, a uprzejmy list był swego rodzaju pogrożeniem palcem Kaczyńskiemu?

Źródło: Rzeczpospolita

Poprzedni artykułTVP odmawia akredytacji mediom na Sylwestra. „Prawdopodobnie Kurski bardzo wstydzi się tego, co robi z telewizją publiczną”
Następny artykułTabloid musi zapłacić 100 tysięcy złotych za zmyśloną aferę żony ministra PO