Śmierć Pawła Adamowicza to nie był przypadek

„Odszedł kolega wielu samorządowców, przyjaciel gdańszczan, wieloletni prezydent Gdańska, towarzysz samorządowej walki od wielu lat. Odszedł przedwcześnie, nagle. Odszedł w szczególnych okolicznościach. Majestat śmierci nie pozwala o tym mówić, ale trzeba będzie o tym powiedzieć, bo to nie był przypadek, że akurat w dniu finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy, że akurat w tym szczególnym roku, roku wyborów dla Polski.

Adamowicz był człowiekiem pełnym życia, pełnym pasji i samorządowcem odnoszącym sukcesy. Był uwielbiany przez mieszkańców Gdańska, był znany i lubiany w Polsce i w krajach zagranicznych. Był prezydentem miasta w czasie wielu różnych rządów – zarówno tych demokratycznych jak i tych mniej.

Reklamy

Był człowiekiem związanym ze środowiskiem samorządowym, był z tymi, którzy przeciwstawiali się dyktaturze i wspierali demokrację w jej dobrych czasach ale i ostatnio, w czasach bardzo, bardzo ciężkich. Oddaliśmy mu już hołd zimą, ale warto powtórzyć, że ponieśliśmy naprawdę ogromną stratę.”

Tak mogłoby by brzmieć przemówienie męża stanu, który żegnał prezydenta Adamowicza. Ale nie, tą śmierć próbowano zamilczeć, hejt który się wylewał na Adamowicza był usprawiedliwiany a szczujnie z Woronicza, Alei Ujazdowskich i innych miejsc nie poprzestały na nim – teraz z równą zajadłością atakują prezydent Dulkiewicz. Dzisiaj znowu wykorzystuje się śmierć do ataków politycznych na opozycję i to już samo w sobie jest złe.

Siły ciemności chcą zawładnąć Polską. Dlatego 13 października musimy wszyscy – każdy z nas! – stanąć do wyborów i zagłosować przeciw temu złu.

źródło: Facebook