Ze strony Prawa i Sprawiedliwości słychać nieśmiałe na razie głosy podważające sens istnienia Karty Nauczyciela – piszą protestujący nauczyciele.

Posłanka Mirosława Stachowiak-Różecka w wywiadzie dla Gazety Prawnej powiedziała: „Najważniejsze jest, by nauczyciele sami zrozumieli, że jest to ustawa, która wcale im nie służy ani ich nie chroni. Ale wyraźnie podkreślam: inicjatywa zmiany bądź likwidacji tego aktu prawnego leży po stronie nauczycieli. Nie warto jednak umierać za kartę.” A co na to sami nauczyciele? Rozumieją? Z ogromnym niepokojem przyjęliśmy słowa lidera nauczycielskiej grupy „Ja, Nauczyciel” Marcina Korczyca, który zapowiadając projekt nowego związku zawodowego pracowników oświaty, wyraził jednocześnie aprobatę dla rządowych zapowiedzi likwidacji dokumentu określającego prawa nauczycieli i nauczycielek.

Reklamy

Stwierdził: „dobry nauczyciel obroni się sam i nie trzeba mu do tego Karty”. Jeżeli nowy związek zawodowy jeszcze przed ukonstytuowaniem się głosi akceptację dla pomysłów, które mają osłabiać gwarancje praw pracowniczych, budzi to nasze podejrzenia o fasadowość tej inicjatywy Niepokojąco brzmi również domyślny podział nauczycieli na dobrych i złych. Kto miałby to oceniać? Wg. jakich kryteriów? Czy naprawdę w aktualnej sytuacji politycznej możemy mieć zaufanie do władzy, że będzie rzetelnie wyceniać kompetencje nauczycieli?

Mieliśmy tego próbkę w postaci nowych regulaminów oceniania nauczycieli. Czy powinniśmy wtórować przedstawicielce władzy, która swoimi działaniami pogłębia pauperyzację nauczycieli, ogranicza ich autonomię, odmawia im głosu i podważa zaufanie społeczne?” – piszą protestujący.

W szkołach szykuje się akcja protestacyjna.

 

Poprzedni artykułKrzysztof Hetman ostro o PiS: „Przez ostatnie 4 lata PiS zaorał zieloną energię”
Następny artykułZachowanie PiS w sprawie Banasia to komedia – ocenia Kosiniak-Kamysz.