Anonimowy donos, przekazany do Jarosława Kaczyńskiego, podstawą śledztwa i absurdalnych zarzutów w sprawie Air Show. Sąd miażdży ustalenia prokuratury

Ta sprawa doskonale pokazuje jak chory jest nasz kraj i jak zwykła zawiść może zniszczyć dobrze funkcjonujące przedsięwzięcie i pracujących przy nich ludzi.

Kilka lat temu TVP Info informowała, że w sprawie nieprawidłowości w związku z organizacją Air Show w Radomiu zatrzymano wysokiej rangi generała i kilku oficerów. Miała to być wielka sprawa prania pieniędzy a dzisiaj okazuje się, że nieudane ale gorliwe śledztwo było wynikiem donosu, przekazanego do Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS przesłał je do prokuratury. Dopiero sąd postawił tamę absurdalnym oskarżeniom.

Reklamy

Najpierw w sprawie Air Show pojawił się anonimowy donos. Trafił do Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PiS. Stąd został wysłany do prokuratury, która podjęła śledztwo. Na eksperta powołano członka rady programowej PiS, Witolda Modzelewskiego. Wziął za swoją opinię… 30 tysięcy złotych i właśnie na jego opinii opierało się oskarżenie. Później dokonano widowiskowych zatrzymań, generała i kilku oficerów oraz prezesa stowarzyszenia, które organizował Air Show. Postawiono zarzuty i w relacji mediów sprzyjających PiS sprawa wyglądała niezwykle groźnie.

Jak wskazali śledczy, w sprawie doszło do szeregu nieprawidłowości związanych z wyborem organizatora pokazów lotniczych oraz nieprawidłowości w gospodarowaniu środkami na organizację „Air Show”. Podejrzewani mają usłyszeć zarzuty przekroczenia uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowych oraz przywłaszczenia mienia znacznej wartości.” – informowała stacja TVP Info.

Dopiero gdy sprawa trafiła do niezależnego sądu, okazało się, że zarzuty są bezpodstawne. Sąd ostro skrytykował prokuraturę i biegłego. „Dowody w ogóle nie pozwalają na określenie stopnia prawdopodobieństwa popełnienia zarzucanych przestępstw. Nie sposób nawet ustalić, jakie fakty i dowody zostały przyjęte przez prokuraturę za podstawę stawianych oficerom zarzutów” – napisał sędzia.

„I teraz wyobraźmy sobie, że ten proces toczy się pod dyktando ustawy kagańcowej a Sędzia chce mieć święty spokój. Przecież Prokuratura w taki sposób, może zmielić każdego, mając opinie pisane przez takich biegłych. Jak Sąd to „klepnie” to po Tobie…” – skomentował sprawę jeden z internautów.

źródło: Onet.pl