„Zdzisław Kurski, najstarszy syn Jacka, zaczął mnie krzywdzić, gdy miałam dziewięć lat, a kiedy się wydało w 2015 r., sprawę dwukrotnie umorzono. Nie mam już zaufania do wymiaru sprawiedliwości” – mówi Magda Nowakowska z Trójmiasta.

Reklamy

Ujawnienie tej drastycznej sprawy leży w interesie publicznym.

Opis zawiera sceny drastyczne.

WSTĘP

Dwudziestoletnia Magda Nowakowska pracuje dziś w barze na Wybrzeżu:

– Znałam Kurskich od zawsze. Bardzo przyjaźniłam się z ich najstarszym synem Zdzisławem. Traktowałam go jak starszego brata. Darzyłam zaufaniem. Teraz wiem, że on mnie najpierw oswajał. Często mnie przytulał, bawił się ze mną, gdy miałam siedem-osiem lat. Zaczął mnie krzywdzić, gdy skończyłam dziewięć. Przestał, gdy dostałam pierwszy okres. Może się bał, że zajdę w ciążę?

– Dopiero teraz jestem to w stanie poukładać chronologicznie i przyczynowo-skutkowo. Na początku miałam czarną dziurę. Z czasem, już w trakcie prokuratorskiego śledztwa, zaczęłam sobie przypominać różne rzeczy. Razem z powrotem wspomnień przyszły napady lękowe. Nie wiedziałam, co się dzieje. Moja terapeutka poprosiła mnie, gdy już byłam nastolatką, żebym przyniosła jej rysunki z dzieciństwa. Stwierdziła, że na każdym z nich pojawia się motyw męskiego członka. Rysowałam falliczne bazgroły.

– Kiedy spotkałam na ulicy czy w sklepie kogoś podobnego do Zdzisława, miałam natychmiast odruch wymiotny. Przypominał mi się jego penis w mojej buzi i nie mogłam tego dnia nic zjeść. Miałam problem, kiedy ktoś za mną stawał – napięte plecy, wszystko mnie bolało – bo Zdzisław brał mnie od tyłu.

Ojciec Magdy to człowiek Prawa i Sprawiedliwości. Był radnym PiS w pomorskim sejmiku. W październiku 2017 r. w propisowskiej TV Republika zachwalał gospodarność rządu, przekop Mierzei Wiślanej i polską politykę zagraniczną. Jest sekretarzem Instytutu Jana Olszewskiego, wcześniej był skarbnikiem pomorskich struktur partii Jarosława Gowina, jeszcze wcześniej asystentem europosła PiS Jacka Kurskiego.

– Już w drugiej połowie 2015 r., gdy fakt molestowania został zgłoszony policji przez moją żonę, a sądowi rodzinnemu – przez psychologa terapeutę Magdy, Jacek Kurski przekazał mi przez wspólnego znajomego sugestię, żebym wpłynął na córkę, by wycofała zeznania. Przekazał mi pytanie, „czy jest w tej sprawie pole do negocjacji” – mówi „Wyborczej” ojciec Magdy.

KALENDARIUM WYDARZEŃ

2004 – Jacek i Monika Kurscy kupują część leśniczówki w Danielinie;

2005 – rodzice Magdy Nowakowskiej kupują inną część tej samej leśniczówki;

2004-12 – Kurscy i Nowakowscy spędzają wakacje w Danielówce;

2009 – Jacek Kurski zostaje eurodeputowanym PiS, zatrudnia ojca Magdy jako asystenta;

2012 – Jacek Kurski i ojciec Magdy rozstają się w niezgodzie;

2014/15 – Magda się kaleczy i objada lekarstwami, mówi koleżankom, że była w dzieciństwie molestowana;

styczeń 2015 – Magda zostaje odwieziona do szpitala psychiatrycznego;

czerwiec 2015 – Magda zdradza na terapii, że była molestowana przez Zdzisława Kurskiego, syna Jacka;

13 czerwca 2015 – wymiana e-maili między matką Magdy a matką Zdzisława;

10 listopada 2015 – matka Magdy zawiadamia policję w Gdańsku o „podejrzeniu wykorzystania seksualnego córki”;

23 listopada 2015 – prokuratura w Kwidzynie wszczyna śledztwo w sprawie;

14 grudnia 2015 – jedyne przesłuchanie Magdy: „Do zbliżeń ze Zdzisławem dochodziło, gdy miałam 9-12 lat”;

styczeń 2016 – Jacek Kurski zostaje prezesem TVP;

czerwiec 2016 – sprawę przejmuje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku;

3 sierpnia 2017 – umorzenie śledztwa, pełnomocnik rodziny Magdy składa zażalenie na decyzję prokuratury;

grudzień 2017 – próba samobójcza Magdy;

6 czerwca 2018 – sąd w Kwidzynie nakazuje wznowić śledztwo;

4 czerwca 2019 – ojciec Magdy spotyka Jacka Kurskiego w kancelarii premiera; mówi,że prezes TVP go naciskał, by Magda odstąpiła od oskarżania jego syna;

10 czerwca 2019 – Prokuratura Okręgowa w Gdańsku kończy drugie śledztwo umorzeniem;

lato 2019 – po miesiącu od otrzymania odpisu umorzenia wygasa prawo Magdy do skargi posiłkowej;

6 lipca 2020 – Magda i jej ojciec spotykają się z autorami tekstu.

W głębi lasu

Jest 10 listopada 2015 r. Matka Magdy zawiadamia trzeci komisariat policji w Gdańsku o „podejrzeniu popełnienia przestępstwa wykorzystania seksualnego córki”. Wskazuje sprawcę: 24-letniego wówczas Zdzisława Antoniego Kurskiego, syna Jacka. Ten drugi właśnie obejmuje stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Policja ustala stan faktyczny. Jest następujący:

Rodzice Magdy oraz rodzice Zdzisława – Jacek i Monika Kurscy – przyjaźnili się od prawie dziesięciu lat. Gdy w 2009 r. Jacek Kurski został eurodeputowanym PiS, zatrudnił ojca Magdy jako swojego asystenta. W tym czasie średnia pensja na takim stanowisku wynosiła 2 tys. euro plus diety.

Obie rodziny przez wiele lat spędzały wakacje w leśniczówce w miejscowości Danielino na terenie gminy Stary Dzierzgoń w powiecie sztumskim, 80 km od Gdańska.

Danielówka to dwukondygnacyjny zabytkowy budynek z pruskiego muru położony 200 m od brzegu jeziora Motława Wielka. W 2004 r. Jacek i Monika Kurscy wykupili od nadleśnictwa 125 m kw. Danielówki plus strych i pomieszczenie gospodarcze za 22,9 tys. zł. W jednym z późniejszych oświadczeń majątkowych przyszły prezes TVP wycenił tę nieruchomość (już po remoncie) na 280 tys. zł.

Początkowo rodziny Kurskich i Nowakowskich zażywały wczasów w części leśniczówki należącej do Jacka i Moniki. W 2005 r. ci drudzy nabyli odrębne mieszkanie w tym samym budynku. Odtąd jedną trzecią nieruchomości zajmowali starzy lokatorzy, głównie dzieci leśniczych, a dwie trzecie nowi – Kurscy i Nowakowscy.

W ciągu kolejnych letnich sezonów Magda i starszy o osiem lat Zdzisław często spędzali czas we dwoje w pokoju urządzonym na piętrze Danielówki. Zdzisław, gdy był tam z Magdą, zamykał pokój od środka na klucz. Rodzice obojga sądzili, że dzieci grają w gry planszowe.

Magda: – W jednym ze wspomnień widzę słońce wpadające do pokoju na poddaszu i jego, jak mnie gwałci analnie. Miałam wtedy fioletową spódniczkę. Rodzice mnie tak ubierali. On podciągał materiał, zdejmował ze mnie majtki i mnie penetrował. Wkładał członka w każdą dziurę: w pupę, w pochwę, w usta. To się powtarzało raz za razem, aż się nasycił. Leżałam sparaliżowana. Mógł mnie ruchać jak lalę z sex-shopu. Mój umysł był gdzie indziej, kiedy mnie gwałcił.

– Inne wspomnienie to krew. Nie wiem, co zrobił z moimi zakrwawionymi majtkami czy prześcieradłem, kiedy przebił mi błonę dziewiczą. Tata i mama bardzo długo się obwiniali za przyjaźń z Kurskimi, ale to nie jest ich wina, co się stało. Chciałabym, abyście to wyraźnie zaznaczyli.

Z policyjnych ustaleń: „Na przełomie 2012 i 2013 r. Jacek Kurski i ojciec Magdy popadli w konflikt i ten drugi stracił posadę asystenta europarlamentarzysty. W tym samym czasie rozpadło się małżeństwo Kurskich”.

Ojciec Magdy: – Od 2009 r. współpraca z Jackiem układała się coraz gorzej. Gdy został europosłem, próbował mnie traktować jak swojego służącego, a nie asystenta na etacie w Parlamencie Europejskim. Był wobec mnie chamski, już tego nie wytrzymywałem. W tamtym czasie odnowiły mi się kontuzje z czasów, gdy byłem zawodowym hokeistą. Przez kilkanaście miesięcy przebywałem na zwolnieniu lekarskim z powodu licznych operacji, między innymi miałem wstawiane implanty więzadeł krzyżowych. W 2013 r. PE na wniosek Jacka Kurskiego rozwiązał ze mną umowę z powodów zdrowotnych. Wtedy jeszcze nie miałem pojęcia, co Zdzisław robił mojej córce, ale kontakty z Jackiem Kurskim ustały nawet bez tego. Wystawiłem na sprzedaż naszą część leśniczówki. Po pięciu latach znalazł się kupiec.

Nie chcę, by mój syn był dalej zagrożeniem

Czternastoletnia Magda zaczyna się kaleczyć i brać całymi opakowaniami ibuprofen oraz inne leki. Jak wynika z późniejszej opinii psychologicznej, „zachowania autoagresywne trwały od października 2014 do 30 stycznia 2015”, gdy rodzice postanowili umieścić córkę w szpitalu psychiatrycznym.

Magda: – Przed 2015 r. zaczynała mi się depresja. Zaczęłam się ciąć. Chodziłam w bandażach po łokcie. W gimnazjum przez trzy miesiące łykałam po 20 tabletek ibuprofenu dziennie. Któregoś razu wysypały mi się puste opakowania z torby. Trafiłam na Srebrzysko, na oddział psychiatryczny dla dzieci.

Po raz pierwszy Magda mówi psycholożce o molestowaniu (którego szczegóły słabo sobie przypomina) podczas sesji terapeutycznej w czerwcu 2015 r., po wyjściu ze szpitala. Przychodnia OptiMed, gdzie nastolatka kontynuuje poszpitalną terapię, zawiadamia Sąd Rodzinny Gdańsk-Południe, który wszczyna postępowanie pod sygnaturą IVLMO 329/15.

Wcześniej dziewczynka zwierza się matce, a ta pisze 13 czerwca e-mail do Moniki Kurskiej: „Moniu, postanowiłam napisać, ponieważ nie mam siły spotkać się z Tobą. (…) Musisz wiedzieć, choć to bolesna prawda dla matki, że Twój syn Zdzisław molestował seksualnie, na szczęście bez naruszenia, moją córkę. Robił to przez kilka kolejnych lat, zawsze w Danielinie, gdy my was odwiedzaliśmy i dzieci szły do pokoju grać w gry planszowe. Ona nie rozumiała, co się dzieje, ufała mu i myślała, że to nic złego. Prawdopodobnie zabronił jej mówić o tym, więc milczała. Zaczął wykorzystywać Madzię, gdy miała 6-7 lat [potem się okaże, że dziewięć], skończył, gdy [mój mąż] zerwał kontakty z Jackiem. Podczas terapii [Madzia] uświadomiła sobie, co się działo przez te lata. (…) Nie potrafię Ci powiedzieć, co czujemy, uwierz, nie chciałabyś być w naszej skórze. Twój syn potrzebuje psychiatrycznej, długotrwałej pomocy. Nie wiem, co zrobi psycholog mojej córki. Jego obowiązkiem jest zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. (…) Zrobię wszystko, by ratować moją kochaną córeczkę”.

Tego samego dnia Kurska odpowiada e-mailem. Przeprasza za to, co zrobił jej syn:

„Aniu, nie mam słów, żeby powiedzieć, jak mi przykro, że takie cierpienie stało się Twoim udziałem. Zgłoście to jak najszybciej, ja nie chcę, by mój syn był dalej zagrożeniem dla innych. Przepraszam, ale nie wiem, czy mi kiedykolwiek wybaczycie”.

Jacek Kurski się do Nowakowskich nie odzywa. Na razie.

Co wiemy o Zdzisławie

Najstarszy syn przyszłego prezesa TVP uczył się w gdańskim ogólniaku im. Zbigniewa Herberta. Wysoki, umięśniony, zwykle w bluzie z kapturem. Już jako nastolatek bywał agresywny i m.in. dlatego miał indywidualny tok nauczania. Szkoła skarżyła się rodzicom także na jego nieprzyzwoite zachowania wobec dziewcząt. Wychowawczyni klasowa wysłała go z tego powodu do psychologa szkolnego.

Mniej więcej od czasów ogólniaka Zdzisław używał głównie drugiego imienia – Antoni. Jako Antek Kurski jest od lat znany szalikowcom Lechii Gdańsk. Kibicował razem z ultrasami na tzw. zielonej (gdański odpowiednik „żylety” z warszawskiej Legii), a na stronie facebookowej (konto: Antoni Kurski) reklamował witrynę Popieram Lechię.

Jego stosunki z ojcem są skomplikowane. Gdy półtora roku po wygranych wyborach do europarlamentu (2009 r.) Jacek Kurski przeniósł się do Brukseli, zabrał ze sobą żonę i dwoje młodszych dzieci, a 19-letni Zdzisław został w Gdańsku. Latem 2014 r., po upływie kadencji i głośnym romansie eurodeputowanego z asystentką (któremu Kurski zaprzeczał), skonfliktowani już małżonkowie Kurscy wrócili do Polski, po czym przyszły prezes TVP złożył wniosek o wymeldowanie najstarszego syna z domu. Tabloidy (m.in. „Fakt” 15 września 2014 r.) pisały, że relacje Zdzisława z ojcem pogorszyły się w trakcie rozwodu rodziców, bo syn wziął stronę mamy. Gdy we wrześniu tego samego roku – po porażce w kolejnych eurowyborach i usunięciu najpierw z PiS, a potem z Solidarnej Polski – Jacek Kurski znalazł się w szpitalu z powodu zapaści kardiologicznej, odebrał go stamtąd jednak Zdzisław Antoni. Pierworodny okazał się przydatny także w innej sytuacji – kiedy dziennikarze przyuważyli, że Kurski, latając z Gdańska, parkuje swe bmw x5 na trawniku lotniska, i to przed komisariatem, polityk, który zebrał wcześniej sporo punktów karnych, oświadczył, iż winny jest Zdzisław (opisał to Dziennik.pl w kwietniu 2014 r.).

Przysięga milczenia

Przechodzimy do roku 2015. 12 listopada, dwa dni po zgłoszeniu się matki Magdy na policję, Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz przekazuje sprawę do Kwidzyna: „(…) w załączeniu uprzejmie przesyłam zgodnie z właściwością miejscową materiały dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa z art. 200 par 1 k.k. dokonanego na szkodę Magdaleny Nowakowskiej. Z zawiadomienia matki jednoznacznie wynika, że do zdarzeń dochodziło w leśniczówce Danielówka koło Przezmarka gm. Stary Dzierzgoń, powiat sztumski, a więc na terenie właściwości miejscowej prokuratury rejonowej w Kwidzynie”. Podpisano: prokurator Jolanta Janikowska-Matusiak.

Prokuratura w Kwidzynie przejmuje sprawę i 23 listopada wszczyna śledztwo w sprawie doprowadzenia małoletniej poniżej lat 15 do poddania się innej czynności seksualnej (sygnatura DS2353/15).

14 grudnia 2015 r. 15-letnia Magda zostaje po raz pierwszy – i ostatni – przesłuchana. Odpowiada na pytania kwidzyńskiego sądu w obecności psychologa (w przypadku małoletnich przesłuchań nie prowadzi policja ani prokuratura). Jak zeznaje, „do zbliżeń między nią a Zdzisławem dochodziło w okresie, gdy miała 9-12 lat”. Starszy o osiem lat chłopak „kazał jej klękać, wchodził na nią na czworaka, podwijał jej koszulkę, obejmował ją za ramiona i poruszał się w sposób imitujący stosunek”. Zdzisław mówił dziewczynce, że to, co robi, „jest masażem i nie należy o tym wspominać rodzicom”.

Magda: – Odbierał ode mnie „przysięgę milczenia” i groził, że w innym wypadku mój tata straci posadę u jego taty – czyli europosła – oraz, jak mówił Zdzisław, „zostanie zniszczony”. Poza groźbami była też nagroda za każdy „masaż”, czyli za to, że pozwalałam mu się seksualnie wykorzystywać. Nagrodą było to, że bawił się ze mną, chodził ze mną na ryby i grał w planszówki.

Na razie dziewczynka nie mówi o gwałtach

Obecny przy przesłuchaniu w 2015 r. biegły sądowy z zakresu psychologii dziecięcej pisze w opinii, że „małoletnia ma prawidłowo ukształtowaną zdolność do postrzegania, zapamiętywania i odtwarzania spostrzeżeń”. To znaczy, że nie konfabuluje.

Z akt prokuratury: „[Zdaniem psychologa ofiara], obawiając się konsekwencji dla swego ojca, utrzymywała zdarzenia z dzieciństwa w tajemnicy. Kiedy w 2014 roku upewniła się, że znajomość między rodzinami została definitywnie zamknięta, mogła z siebie wyrzucić to, co działo się wcześniej w jej życiu”.

Jak się potem okaże, Magda „wyrzuca z siebie” na razie tylko część faktów. Przyczyny tego, że najpierw zapomniała, a po latach zaczęła sobie przypominać gwałty, są bardziej skomplikowane.

Lucyna Kicińska, pedagożka i wieloletnia koordynatorka Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży: – Dziecko, które doświadczyło wykorzystywania seksualnego, ma w wyniku traumy tak zwaną fugę pamięciową – zablokowany dostęp do tego wydarzenia. Niepamięć – biała plama – może dotyczyć całego okresu wykorzystywania i czasu wcześniejszego. Osoby, które doświadczyły molestowania w dzieciństwie, mogą nawet nie kojarzyć tego faktu z przemocą. Szczególnie jeśli sprawcą jest osoba bliska, bo ona stara się przecież nawiązać wyjątkową więź z ofiarą. Może się pojawiać wątek idealnej miłości, także romantycznej. Często krzywda i przemoc są odszyfrowywane dopiero w dorosłym życiu.

W 2016 r. Jacek Kurski jest już prezesem Telewizji Polskiej, śledztwo w Kwidzynie trwa. Magda kontynuuje terapię, ale to dopiero początek – jak to nazywa – „odpamiętywania” zdarzeń z udziałem Zdzisława Kurskiego.

Przesłuchany ojciec Magdy zeznaje, że córka przed 2010 r. cieszyła się z nadchodzących wczasów w Danielinie, ale potem już „nie wyrażała radości”.

Matka Magdy pokazuje śledczym zdjęcia dwóch stron pamiętnika córki, który ta zdążyła już zniszczyć. Są tam słowa: „znowu atak wspomnień i znowu ten człowiek (…), wszystko wróciło”. Dalszy ciąg zapisków biegły psycholog określa jako wyraz myśli samobójczych.

Inny biegły informuje prokuraturę, że zeznania złożone przez Magdę należy przyjąć za prawdę: „Nie stwierdzono u pokrzywdzonej skłonności do celowego zniekształcania odtwarzanych zdarzeń (…), na treść złożonych przez małoletnią zeznań nie miały wpływu inne osoby. Nie ustalono, aby przejawiała skłonności do celowej deformacji spostrzeżeń. W ramach składanych zeznań nie stosowała technik manipulacyjnych”.

W trakcie śledztwa zeznaje jako świadek również Joanna Bartnicka, przyjaciółka rodziny Kurskich oraz rodziców Magdy. Mówi, że Zdzisław Kurski to „specyficzny typ”, z którym – mimo wielu lat znajomości i wspólnych wypadów w plener – żaden z jej synów nie nawiązał przyjaźni. Świadek dodaje, że Zdzisław „dziwnie mocno szukał kontaktów z małą Madzią” podczas pobytów w Danielówce.

Bartnicka przypomina sobie również „odbiegające od przyjętych norm zainteresowania Zdzisława Kurskiego: seks, filmowa agresja i pornografia”.

Kolejnym świadkiem jest siostra Magdy. Z akt prokuratury: „Sylwia Nowakowska zeznała, że w listopadzie 2015 r. [Magdalena] powiedziała jej o lęku wobec mężczyzn, którzy stoją za nią. Dodała, że ma traumę związaną z dzieciństwem, kiedy Zdzisław [Kurski] zabierał ją do pokoju, stawał za nią lub klękał i robił jej masaż”.

Sto sześćdziesiąt tabletek

W ramach pierwszego śledztwa prokuratura i policja przesłuchują szkolne koleżanki Magdy: Martę, Ankę i Kornelię. Dwie pierwsze zeznają, że w trakcie roku szkolnego 2014/15 Madzia informowała je, iż w dzieciństwie była molestowana. Marcie i Ance nie zdradziła, przez kogo. Kornelii powiedziała, że przez Zdzisława Kurskiego, ale jako miejsce molestowania wskazała (mylnie) mieszkanie w Trójmieście.

6 czerwca 2016 r. sprawa, jako bardzo poważna i dotycząca syna prezesa TVP, zostaje przejęta przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku (nowa sygnatura PO IV Ds70/2016). Śledztwo prowadzi doświadczona prokuratorka Grażyna Wawryniuk. Rodzina ustanawia pełnomocnika – mecenasa Bartosza Pustkowskiego z kancelarii adwokackiej BP w Gdańsku. Przesłuchany zostaje m.in. Jacek Kurski. Zapewnia, że jego syn nie byłby zdolny do czynów, o które jest podejrzewany. Przyznaje jednak, że od czasu, gdy Nowakowscy (a zatem i ich córka) przestali przyjeżdżać do leśniczówki, syn również stracił ochotę do tych wyjazdów. Świadek sugeruje przesłuchującej prokuratorce, że jego zdaniem cała rzecz jest elementem zemsty ojca Magdy za odwołanie go z funkcji asystenta europarlamentarzysty. Prezes TVP zaprzecza, aby dawny asystent odszedł na własną prośbę. – Został przeze mnie wyrzucony – mówi.

Oprócz ojca przesłuchiwany jest sam Zdzisław Kurski (z pouczeniem o możliwości przedstawienia mu zarzutów karnych z art. 200 par. 1 kk w związku z art. 12 kk – doprowadzenie osoby poniżej 15. roku życia do poddania się innej czynności seksualnej). Podejrzewany, w chwili przesłuchiwania 23-letni, stanowczo zaprzecza, aby molestował Magdę. Jak twierdzi, „nigdy nawet nie przebywał z nią sam na sam”.

Z akt gdańskiej prokuratury: „(…) niewątpliwie złożone przez Zdzisława Kurskiego zeznania pozostają w sprzeczności z zeznaniami innych świadków [wspominających, że chłopiec i dziewczynka spędzali dużo czasu tylko we dwoje]. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, iż Zdzisław Kurski miał świadomość przedmiotu postępowania i własnej w nim roli (…). Nie daje to jednak podstaw do przyjęcia, że podejmował wobec [Magdy] czynności o charakterze seksualnym”.

Taką konkluzją i stwierdzeniem, że zeznania poszkodowanej są miejscami „niespójne” – bo wskazała różne lokalizacje pokoju, w którym dochodziło do przestępstw – pierwsze śledztwo zostaje zakończone 24 kwietnia, a umorzone 3 sierpnia 2017 r., o czym prokuratura informuje Magdę i jej rodziców.

W tym samym roku dziewczyna próbuje popełnić samobójstwo. – Gdyby nie siostra, która mnie znalazła i wezwała pogotowie, pewnie by mnie już nie było. Połknęła m 160 tabletek – miks leków psychotropowych i wszystko, co mi wpadło w ręce. To wywołało – jak się później dowiedziałam – zespół serotoninowy – opowiada.

Z karty leczenia Magdy wystawionej 22 grudnia 2017 r. przez Pomorskie Centrum Toksykologii wynika, że połknęła: asentrę, asertin, chlorprothixen, ibuprom, euthyrox, hydroksyzynę i duphaston. Rozpoznanie: „zamierzone zatrucie lekami”, „zaburzenia emocjonalne rozpoczynające się w dzieciństwie”, „zaburzenia depresyjne w wywiadzie”, „niedoczynność tarczycy, zaburzenia miesiączkowania, samookaleczenie przedramienia lewego”.

28 grudnia 2017 r. trzeci komisariat policji w Gdańsku umarza podjęte z urzędu dochodzenie w sprawie przyczyn zamachu samobójczego. Uzasadnienie: „[Magdalena Nowakowska] zeznała, że w dniu 19.12.2017 r. w związku z licznymi, nawarstwiającymi się problemami chciała popełnić samobójstwo (…), zeznała również, że nikt nie namawiał jej i nie proponował pomocy w jego popełnieniu. Wobec czego postanowiono [nie wszczynać śledztwa]”.

Słowo „Szczurek”

W sierpniu 2017 r., przed nieudanym samobójstwem, pełnomocnik rodziny pokrzywdzonej Bartosz Pustkowski składa w Sądzie Rejonowym Gdańsk-Południe zażalenie, w którym domaga się uchylenia decyzji o umorzeniu oraz postawienia zarzutów Zdzisławowi Kurskiemu. Podnosi argumenty:

* występujący w sprawie biegli „nie znaleźli choćby jednej płaszczyzny pozwalającej na nabranie wątpliwości co do zeznań pokrzywdzonej”;

* „trudno wymagać od dziewczynki, która przechodzi długotrwałą terapię psychologiczną, [by] dokładnie potrafiła odtworzyć każdy szczegół sytuacji, które nie tylko działy się kilka lat temu, ale były też skutecznie wypierane przez pokrzywdzoną (…), dopiero osiągnięcie pewnego wieku dojrzałości, bodziec w postaci słowa” szczurek «oraz terapia psychologiczna pozwoliły pokrzywdzonej na właściwe zidentyfikowanie źródła przeżywanych negatywnych emocji”.

O co chodzi z tym „szczurkiem”? Magda: – Jacek Kurski tak się do mnie zwracał w leśniczówce, gdy miałam dziewięć-dziesięć lat. Po latach ten wyraz padł podczas gry w scrabble ze znajomymi i to od tego czasu straszne wspomnienia zaczęły do mnie wracać.

Adwokat w piśmie do sądu: „Źródło lawiny bolesnych wspomnień, wcześniej utajonych, stanowiło słowo «szczurek« używane przez ojca sprawcy czynu, czyli Jacka Kurskiego, podczas pobytu w leśniczówce. To słowo pokrzywdzona usłyszała po latach w środowisku zupełnie niezwiązanym z rodziną państwa Kurskich (…). Z uwagi na siłę skojarzenia z negatywnymi przeżyciami zaczęła uświadamiać sobie skrywane nie tylko przed otoczeniem, ale także przed samą sobą bolesne doświadczenia”.

Mecenas Pustkowski sądzi, że w efekcie tego uświadamiania Magda przypomni sobie więcej szczegółów, ale teraz jest zmuszony opierać zażalenie na tym, co ma. Pisze: „Niespójność zeznań pokrzywdzonej [przytoczona przez prokuraturę jako powód umorzenia] jest w istocie pozorna, albowiem ta konsekwentnie wskazywała, że wszystkie czynności podejmowane przez wskazanego sprawcę dotyczyły klękania, masowania, podciągania koszulki, wykonywania masażu, wykonywania ruchów naśladujących stosunek seksualny. Te opisy dokonane przez pokrzywdzoną są zbieżne i dotyczą niedopuszczalnych zachowań sprawcy [wobec] małoletniej dziewczynki. (…) Istotne jest również, że podczas rozmów z psychologiem pokrzywdzona [początkowo] nie wymieniała z imienia i nazwiska sprawcy molestowania. Świadek-psycholog zeznała nawet, że Magdalena nie chciała tematu [drążyć], ponieważ [mówiąc o tym wszystkim] czuła się winna, gorsza, bezwartościowa”.

Mecenas dalej w zażaleniu: „W zaskarżonym umorzeniu zostały całkowicie pominięte zeznania Joanny Bartnickiej [niekorzystne dla Zdzisława]. Podobnie pominięty został dowód w postaci wiadomości e-mail z 13 czerwca (…). W wiadomości tej Monika Kurska, odpowiadając na wyznanie matki pokrzywdzonej, napisała, że państwo Nowakowscy powinni zgłosić sprawę molestowania Magdy do odpowiednich organów, gdyż» inaczej ona [Kurska] nie jest w stanie pomóc swemu synowi «. (…) Z przedstawionej korespondencji jednoznacznie wynika, że matka Zdzisława Kurskiego nie była zaskoczona zachowaniem syna [wobec Magdy], w zasadzie liczyła się z tym, że jej syn zdolny jest do tego rodzaju postępowania. Niestety, w zaskarżonym postanowieniu uwaga została skoncentrowana jedynie na krytycznej analizie zeznań pokrzywdzonej.”

Mecenas Pustkowski podkreśla: „W żaden sposób (…) nie została przeanalizowana osoba wskazanego sprawcy, w szczególności biorąc pod uwagę [jego] zamiłowanie do tematyki seksu i przejawianie (…) werbalnej agresji”.

Należy wznowić śledztwo

Rozpoznanie zażalenia przypada Sądowi Rejonowemu w Kwidzynie. 6 czerwca 2018 r., po trzech posiedzeniach i wysłuchaniu pełnomocnika Magdy, sędzia Anna Zientarska nakazuje wznowić postępowanie i uzupełnić dowody w celu ewentualnego postawienia Zdzisławowi Kurskiemu zarzutów. Sąd przychyla się do zdania pełnomocnika Magdy, wedle którego „wnikliwa analiza materiału dowodowego winna prowadzić do sporządzenia aktu oskarżenia”.

Sędzia uzasadnia, iż prokuratura pominęła nie tylko wymienione w zażaleniu kwestie, ale także niekorzystną dla Zdzisława Kurskiego opinię psychologiczno-lingwistyczną, wedle której jest nieprawdopodobne, by Magda wymyśliła sobie szczegóły molestowania. Prokuratura ma także uwzględnić negatywną opinię środowiskową na temat Zdzisława.

Sędzia pisze: „Rację ma skarżący, że Prokuratura Okręgowa w Gdańsku dość wybiórczo podeszła do dowodów zebranych w postępowaniu, [tymczasem] pokrzywdzonej nie można zarzucić skłonności do kłamstwa, [a zatem] w tym stanie rzeczy, w przekonaniu sądu, decyzja o umorzeniu jest przedwczesna”.

Jeszcze w 2018 r. śledztwo zostaje podjęte na nowo – znów prowadzi je gdańska okręgówka.

Magda: – Pani prokurator Grażyna Wawryniuk, która nadzorowała dochodzenie, powiedziała mojej mamie, że sprawa jest na tyle jasna, że musi znaleźć finał w sądzie.

W trakcie postępowania przesłuchana jest m.in. Monika Kurska, która – inaczej niż w e-mailu z 13 czerwca 2015 r. – twierdzi, że „nie wierzy”, by jej syn mógł krzywdzić seksualnie Magdę.

Słuchany jako świadek prezes TVP oświadczył już wcześniej, że jego były asystent wykorzystuje własne dziecko w celu fałszywego oskarżenia Zdzisława Antoniego. Zdaniem Jacka Kurskiego ojciec Magdy miał się spotykać w 2014 r. z politykami PiS, w tym: z pomorskim radnym Piotrem Zwarą, z pomorską posłanką i przyjaciółką Jarosława Kaczyńskiego Jolantą Szczypińską (czego świadkiem miał być gdyński poseł PiS Zbigniew Kozak) oraz z doradcą zarządu TVP Janem Marią Tomaszewskim (kuzynem Jarosława Kaczyńskiego). Zdaniem Jacka Kurskiego ojciec Magdy zapewniał te osoby, że jest gotów zapomnieć o krzywdzie córki, „gdyby dostał posadę wiceprezesa Lotosu”, o którą się wówczas starał.

Ojciec Magdy w rozmowie z nami: – Faktycznie stanąłem do konkursu na to stanowisko, ale co do reszty, było dokładnie odwrotnie. To Jacek Kurski 4 czerwca 2019 r. w kancelarii premiera Morawieckiego, na uroczystości wmurowania kamienia węgielnego pod pomnik Jana Olszewskiego, zażądał ode mnie, by Magda odstąpiła od obwiniania jego syna. Mam podejrzenie, że z firmy Enspirion [spółka zależna od Energi SA] zostałem zwolniony za sprawą prezesa TVP, który wpłynął na szefostwo, twierdząc, że w europarlamencie byłem non stop na zwolnieniach, bo jestem leniwy, i kogoś takiego nie warto zatrudniać. Kiedy przeszedłem do pracy w PGNiG, spotkało mnie to samo.

Obdzwoniliśmy członków Instytutu Jana Olszewskiego, którzy mogli uczestniczyć w spotkaniu 4 czerwca. Jeden z nich – Cezary Alka, warszawski architekt i członek zarządu Instytutu – potwierdza, że prezes TVP i ojciec Magdy starli się słownie na schodach: – Była jakaś ostra wymiana zdań, doszły mnie podniesione głosy obu panów, ale treści rozmowy nie mogę przytoczyć, słyszałem wyłącznie pojedyncze słowa.

Prześledziliśmy też karierę ojca Magdy. Część jego posad już wymieniliśmy, ale jest ich więcej.

Po utracie posady asystenta europosła Kurskiego i po powrocie do zdrowia był m.in. kierownikiem referatu nadzoru właścicielskiego w magistracie Białej Podlaskiej, a potem naczelnikiem gabinetu prezydenta tego miasta Dariusza Stefaniuka z PiS. Przepadł w staraniach o wiceprezesurę Energi SA. Najbardziej eksponowany fotel zajął 27 lipca 2017 r. – został wiceprezesem firmy Lotos Infrastruktura z siedzibą w Jaśle. Od 2015 r. zajmuje skromniejsze stanowiska w spółkach skarbu państwa i firmach im podległych, był np. specjalistą ds. nadzoru w Polskim Górnictwie Naftowym i Gazownictwie, skąd został zwolniony. Koncern przyjął natomiast ówczesną narzeczoną Jacka Kurskiego Joannę Klimek. Była menedżerka z TVP dostała posadę dyrektorki departamentu public relations PGNiG. Odeszła stamtąd po dwóch miesiącach.

Drugie umorzenie

W drugim śledztwie gdańska prokuratura bada właśnie ten wątek: czy ojciec Magdy nie usiłował przehandlować zeznań córki za jakąś posadę.

Przesłuchiwany doradca zarządu TVP Jan Maria Tomaszewski nie potwierdza zeznań Kurskiego, choć przyznaje, że były asystent europosła prosił go o wstawiennictwo w swoich staraniach o nową pracę. „[Jednocześnie ojciec Magdy] mówił świadkowi o swoich prywatnych sprawach związanych z Jackiem Kurskim. Zgłaszał pretensje wobec syna Jacka Kurskiego, [a konkretnie] jego zachowania wobec córki”.

Również poseł Kozak zaprzecza słowom prezesa TVP. Zeznaje, iż „nie pamięta, aby był obecny przy rozmowie Jolanty Szczypińskiej z [ojcem Magdy]”.

Jolanty Szczypińskiej (przyjaciółki Kaczyńskiego) śledczy nie przesłuchują ze względu na zły stan jej zdrowia.

Piotr Zwara na przesłuchaniu „nie przypomina sobie, aby [ojciec Magdy] wyrażał chęć zaszkodzenia Jackowi Kurskiemu”. Z akt śledztwa: „Nic świadkowi [Zwarze] nie jest wiadomym, aby [ojciec] chciał wykorzystać [córkę] przeciwko Jackowi Kurskiemu”.

Poproszony o opinię biegły psycholog znowu orzeka zadowalającą wiarygodność wspomnień Magdy („w relacji pokrzywdzonej nie doszło do celowego zafałszowania rzeczywistości”). Jednocześnie nie wyklucza, że wyparła część zdarzeń z udziałem Kurskiego juniora. A zatem sytuacja z lat 2009-12 mogła być jeszcze gorsza niż zapisana w aktach dochodzenia.

Mimo to 31 stycznia 2019 r. drugie śledztwo zostaje zakończone, a 10 czerwca 2019 r. prokurator Wawryniuk podpisuje się pod drugim umorzeniem sprawy.

Podstawa umorzenia to art. 17 par. 1 pkt 1 kodeksu postępowania karnego: „Nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza, gdy czynu nie popełniono albo brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie jego popełnienia”.

Uzasadnienie umorzenia: „Nie zdołano ustalić, na czym polegało »masowanie« i czy wiązało się z dotykaniem stref erogennych – na co wskazała pokrzywdzona – czy jedynie chwyceniem za tułów lub ramiona pozostającym poza intymnością. (…) W realiach niniejszej sprawy (…) jedynym dowodem są zeznania pokrzywdzonej oparte na powracającej pamięci zdarzeń lub ich fragmentów z dzieciństwa.”

I jeszcze z uzasadnienia umorzenia: „[Przy tym] ujść uwadze nie może jedna z naczelnych zasad postępowania karnego (…), że na korzyść podejrzanego rozstrzygane powinny być wątpliwości, których się nie da usunąć”.

– Owszem, zasada in dubio pro reo, będąca konsekwencją zasady domniemania niewinności, obowiązuje, ale te wątpliwości, o których mowa w decyzji o umorzeniu, powinien rozstrzygać raczej sąd – mówi nam prof. Cezary Kulesza, kierownik Katedry Postępowania Karnego Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku i zarazem adwokat. – Poza tym powstaje pytanie: czy prokuratura faktycznie zrobiła wszystko, aby owe wątpliwości usunąć? Kolejna sprawa: zgodnie z art. 2 kodeksu postępowania karnego prokuratura winna uwzględniać chronione prawem interesy osoby pokrzywdzonej. Mówiąc krótko, moim zdaniem w omawianym przypadku prokurator mógłby skierować akt oskarżenia do sądu i pozwolić sądowi na rozstrzygnięcie wątpliwości, których nie sposób usunąć.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Poprzedni artykułŚwiatowe media znowu cytują Ziobrę. I znowu negatywnie
Następny artykułKolejny konflikt z Unią na horyzoncie. Tym razem chodzi o kopalnie „Turów”