Na łamach „Tygodnika Powszechnego” Anne Applebaum próbuje opisać przerażający fenomen władzy Prawa i Sprawiedliwości.

– Okres rządów monopartyjnych właśnie się zaczął, władza staje się coraz bardziej autorytarna, a ludzie próbują żyć, dostosowując się do jej wymagań. Jeśli pracują np. w administracji państwowej, to wiedzą już, że nie mają wyboru: nie pójdą na Czarny Protest albo demonstrację w obronie sądów, bo mogą stracić pracę. […] O tym, co się dzieje w publicznych mediach, nie ma co mówić. A władza przejmuje jedną niezależną instytucję po drugiej, sięga nawet po muzea – ocenia publicystka.

Reklamy

– To nie są politycy gotowi na oddanie władzy w kolejnych wolnych wyborach – dodaje Applebaum. – To dlatego powoli zmieniają ustrój państwa, ograniczają wolność mediów, instytucji finansowych, administracyjnych i sądowniczych, żeby w przyszłości nie przegrać. Budują system monopartyjny, w którym opozycja już na starcie ma nie mieć równych szans.

Poprzedni artykułAndrzej Rozenek celnie o Tadeuszu Rydzyku: To jest dla mnie pan dyrektor, a nie żaden ojciec
Następny artykułZiemkiewicz atakuje Adama Bodnara: To nie rzecznik praw obywatelskich, a najbardziej odjechanych postulatów walniętej lewicy