Podwyżka pensji minimalnej do 2,8 tys. zł brzmi oczywiście szlachetnie, ale jak wskazują eksperci tego rodzaju administracyjne działania to „igranie z ogniem”.

Rząd bowiem zignorował „wyjątkowość sytuacji, w jakiej znalazła się polska gospodarka, firmy i pracownicy”.

Reklamy

– Przecież w 2020 roku będziemy mieli głęboką recesję, a wzrost w 2021 roku to efekt odbicia od dna, a nie dobrej sytuacji firm, czy powrotu rynku pracy do normalności. Nawet jeżeli recesja będzie płytsza, to kryzys będzie trwał też w przyszłym roku, a PKB nie przebije poziomu sprzed kryzysu – uważa Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP.

– Ponadto kryzys najmocniej uderzył w usługi, gdzie płaca minimalna jest częściej spotykana. W tych branżach nie widać jeszcze silnego odbicia jak w przemyśle – dodaje ekspert.

Poprzedni artykułKaczyński chce pełni władzy. W mediach coraz głośniej o tym, że prezes PiS wejdzie do rządu
Następny artykułPiS ma jasny wybór. Albo przestanie prześladować mniejszości, albo nie dostanie pieniędzy z UE