Szanowny Panie Dziekanie, Jako profesor Uniwersytetu Warszawskiego (zatrudniony w Centrum Europejskim), a także absolwent i były wieloletni pracownik naukowy Wydziału Prawa i Administracji (WPiA) UW, pozwalam sobie zwrócić Pańską uwagę na niedawny, kolejny wybryk Pańskiego podwładnego, dr hab. Jana Majchrowskiego, profesora UW – napisał w liście do władz UW Wojciech Sadurski.

Jak wynika z relacji medialnych, nigdy nie zdementowanych, dr hab. Majchrowski wykluczył z udziału w wykładzie, prowadzonym zdalnie w ramach WPiA, studentki i studentów, używających graficzny znak Strajku Kobiet. Tym karygodnym czynem Pański podwładny dokonał zamachu na wolność wypowiedzi, która także obejmuje znaki i symbole graficzne, a nie tylko wypowiedzi werbalne.

Reklamy

Wolność wypowiedzi nie jest oczywiście nieograniczona, ale jej ograniczenia muszą być proporcjonalne do uzasadnionego celu. Żadna uzasadniona potrzeba — np. spokojnego i niezakłóconego przeprowadzenia wykładu — nie uzasadniała użycia tak restrykcyjnego i dyskryminacyjnego środka. Zwłaszcza na uniwersytecie, a już szczególnie na wydziale prawa, wolność wyrażania poglądów, opinii i światopoglądów musi być szczególnie chroniona, a może być ograniczona wyłącznie funkcjonalną koniecznością zajęć dydaktycznych i prawem.

Dr hab. Jan Majchrowski nie tylko podważył prawo wolności wypowiedzi, gwarantowane konstytucyjnie i przez Europejską Konwencję Praw Człowieka, ale także prawo studentek i studentów do bezpiecznego środowiska dydaktycznego, do bycia traktowanym z szacunkiem i poważnie. Szykanując ich w bezprawny sposób, sprzeniewierzył się podstawowym wymogom nauczyciela akademickiego. Jak wynika z doniesień medialnych, Uniwersytet rozważa podjęcie kroków dyscyplinarnych przeciwko dr hab. Majchrowskiemu.

Takie procedury są jednak przewlekłe, zwłaszcza obecnie w okresie pandemii, zaś sytuacja, jaką stworzył dla swych studentek i studntów dr hab. Majchrowski wymaga, w moim przekonaniu, natychmiastowych i stanowczych środków. Studentki i studenci, zapisani na wykład dr hab Majchrowskiego, nie mogą być dłużej narażani na szykany z jego strony.

Być może dr hab. Majchrowski, podający się za sędziego Sądu Najwyższego, a w rzeczywistości pozostający na etacie w nielegalnej, niekonstytucyjnej tzw. „Izbie Dyscyplinarnej”, powołanej jak wiadomo do prześladoweania niezależnych prawników, przenosi swe metody i obyczaje na Uniwersytet. Uważam, że nie wolno mu na to pozwolić. Będę wdzięczny, Panie Dziekanie, za informację na temat reakcji Pana i Pańskiego Wydziału na ten niedopuszczalny wybryk, godzący w wolność, godność i bezpieczeństwo naszych studentek i studentów” – tyle Wojciech Sadurski.

 

Poprzedni artykułSienkiewicz trafnie: Sasin szybko policzyłby głosy amerykańskich wyborców
Następny artykułDonald Tusk ostro: Cała ekipa Kaczyńskiego jest głęboko zdemoralizowana