Bezczelność PiS nie zna granic: debatę o tym jak Polacy tracą miejsca pracy zrobiono w nocy

Około trzeciej nad ranem zakończyła się debata na temat rozwalania przez rząd polskiej gospodarki i masowej utraty miejsc pracy oraz zamykaniu firm. Gdzie był w tym czasie Kaczyński? Smacznie chrapał pod kołdrą. A Morawiecki? Zapewne liczył miliony na koncie żony, na którą przepisał majątek. Inni posłowie PiS, Solidarnej Polski i Porozumienia się przejęli? Nie, poszli do domów.

Tak wygląda zainteresowanie “zjednoczonej” prawicy gospodarką i miejscami pracy. Doić podatnika, dożynać co można, to oni są pierwsi. Ale zająć się realnymi problemami, które sami wywołali poprzez lockdown, to już nie.

Reklamy

Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej. 

Pusta sala pokazuje, że PiS ma firmy i pracowników gdzieś. Trzeba o tym pamiętać w czasie wyborów.