Na stronie Sanepidu pojawiło się dość kuriozalne oświadczenie, które podpisał Krzysztof Saczka, „wz. Głównego Inspektora Sanitarnego” (zapewne chodzi o sformułowanie w zastępstwie). W długim i raczej pozbawionym prawniczego sensu piśmie czytamy, że składanie zapytań do Sanepidu nie jest wnioskiem o informację publiczną. To reakcja na zapytania przedsiębiorców w ramach strony ZapytajSanepid.pl.

Pan Saczka się jednak myli a być może naraża na odpowiedzialność karną z art. 231 KK. Nie ma on bowiem uprawnień do decydowania o tym co jest informacją publiczną a co nie jest a tym bardziej nie ma prawa do oceniania działań przedsiębiorców. Każda informacja o sprawach publicznych stanowi informację publiczną w rozumieniu ustawy i podlega udostępnieniu – a działanie Sanepidu jest sprawą publiczną i nie ulega wątpliwości, że ważną dla życia społecznego i gospodarczego Polski.

Reklamy

Pan Sączka nie ma zresztą wykształcenia ani doświadczenia prawniczego, bo jak wynika z jego biogramu ze strony Sanepidu, zajmował się w życiu głównie sprawami informatyki. Skończył tez studia z dziedziny audytu wewnętrznego i kontroli zarządczej w jednostkach sektora finansów publicznych oraz menedżerskie studia podyplomowe – przywództwo, przedsiębiorczość, partnerstwo.

A już zupełnie kuriozalne jest tłumaczenie, że „Główny Inspektorat Sanitarny pozbawiony jest też możliwości udzielania odpowiedzi na każdy e-mail w przedmiotowej sprawie, w szczególności w stanie epidemii, ponieważ pracownicy Państwowej Inspekcji Sanitarnej zaangażowani są w działania przeciwepidemiczne”. Pan Saczek być może tergo nie wie, ale jego instytucja ma ustawowy obowiązek udzielać odpowiedzi na zapytania o informacje publiczną a jego obowiązkiem, jako pełniącego obowiązki szefa tej instytucji, jest zapewnienie właściwego jej funkcjonowania.

Działania przedsiębiorców, są w pełni zgodne z prawem i uzasadnione. Działania Sanepidu nie. I trudno się będzie dziwić przedsiębiorcy, który po przeczytaniu pisma ze strony Sanepidu złoży zawiadomienie do prokuratury. Artykuł 231 KK jest tutaj bezwzględny – odmowa realizacji ustawowego obowiązku, niezależnie od uzasadnienia, które wymyślili urzędnicy Sanepidu, wyczerpuje znamiona aż nadto.

Swoją drogą warto by zapytać, czemu PiS do tej pory nie znalazł nikogo odważnego, kto by chciał stanąć na czele Sanepidu. Od dłuższego czasu nie ma szefa tej instytucji…

źródło: Sanepid

Poprzedni artykułAFERA W SŁUŻBACH SPECJALNYCH! Pieniądze z przetargu na respiratory na zwalczanie opozycji?!
Następny artykułMotyka masakruje Morawieckiego: nie ma pan żadnej strategii, nic! Ludowcy wnioskują o zniesienie ZUS