Brak zaufania do Jarosława Kaczyńskiego, na co zresztą ten polityk pracował latami, zaczyna mieć konkretne skutki. W chwili faktycznego kryzysu, jakim jest wyciek korespondencji rządowej, nikt mu po prostu nie uwierzył.
A Kaczyński grzmiał w Sejmie, że za przeciekiem stoją Rosjanie. I że mają oni już opracowany plan wojny z Polską.
Inna rzecz, że media szybko podły inną, nie mniej prawdopodobną przyczynę wycieku maili. Ma nią być konflikt w gronie najbliższych współpracowników ministra Dworczyka.
– Czy twierdzenia JK o rosyjskim źródle afery mailowej należy traktować tak samo poważnie, jak raport podkomisji smoleńskiej? Czy mniej? Czy bardziej? Może jakieś twardsze argumenty niż słowa polityka, który jest wice liderem rankingu nieufności do polityków? – zauważył trafnie Michał Sułdrzyński z „Rzeczpospolitej”.
Czy twierdzenia JK o rosyjskim źródle afery mailowej należy traktować tak samo poważnie jak raport podkomisji smoleńskiej? Czy mniej? Czy bardziej? Może jakieś twardsze argumenty niż słowa polityka, który jest wice liderem rankingu nieufnosci do polityków?
— Michał Szułdrzyński🇵🇱 (@MSzuldrzynski) June 18, 2021











