Władza PiS coraz bardziej odrywa się nie tylko od zrozumienia problemów przeciętnej polskiej rodziny, ale i rzeczywistości. Polacy żyją drożyzną, którą premier całkowicie lekceważy.

– To znaczy, że za podobną pulę zarabianych środków możemy kupić więcej kilogramów cukru, więcej litrów mleka – stwierdził szef rządu, komentując szalejącą inflację.

Reklamy

– Inflacja jest kwestią, którą należy odnosić do wzrostu wynagrodzeń. Kiedy wynagrodzenia rosną dwa razy szybciej niż inflacja, to znaczy, że za podobną pulę zarabianych środków możemy kupić więcej kilogramów cukru, więcej litrów mleka, więcej litrów benzyny, więcej par obuwia itd. – dodał beztrosko premier.

– Inflacją niepokoimy się my, inflacją niepokoi się Rada Polityki Pieniężnej. To prerogatywa NBP i RPP, aby podejmować odpowiednie kroki zapobiegawcze, prewencyjne. Niezależny bank centralny na pewno działa tak, jak działać powinien – próbował uspokoić premier.

Jak państwo sądzą? Udało mu się to?

Poprzedni artykułKinga Rusin mocno: „PiS-owscy czynownicy i reżimowe kreatury”
Następny artykułSenne marzenia Jacka Sasina: „Żadnego «efektu Tuska» nie ma i nie może być”