Kaczyński beształ Niemcy. Ale takiej reakcji dziennikarzy nie mógł przewidzieć

Lider PiS jest przekonany, że w polskich mediach może opowiadać, co u tylko ślina na język przyniesie. Inna sprawa, że zwykł rozmawiać tylko z tymi tytułami, które są po prostu uzależnione od reklam spółek Skarbu Państwa. Co powoduje, że są to po prostu tuby propagandowe Zjednoczonej Prawicy.

Reklamy

Tym razem jednak Kaczyński rozmawiał z poważnym, niemieckim pismem „Die Welt”. I kiedy po raz kolejny uderzył w swoją ulubioną antyniemiecką nutę, dziennikarz nie wytrzymał. – Teraz pan przesadza – usłyszał najwyraźniej zdumiony Kaczyński.

– Polska nie jest zadowolona z roli Niemiec w Europie. Powinna być bardziej konstruktywna. Ostatnie dziesięciolecia były właściwie próbą powtórzenia konstrukcji byłego kanclerza Rzeszy Bismarcka: dominacja Niemiec, ale w solidarności z Rosją – perorował Kaczyński.

– Teraz pan przesadza – odpowiedział niemiecki dziennikarz.

Najwyraźniej nikt mu nie powiedział, że słów Naczelnika należy wysłuchać z pokorą. I w żadnym wypadku nie wolno z nimi polemizować.