PiS przegra z biedą. Którą sam stworzył

Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że wojna na Ukrainie okaże się „politycznym złotem” dla partii Kaczyńskiego. Jak twierdzili związani z nią dziennikarze, Polacy w obliczu wojny mieli jednoznacznie skupić się wokół rządzących. Nic takiego nie miało jednak miejsca i notowania PiS są coraz słabsze.

Reklamy

Zjednoczona Prawica bowiem coraz bardziej zderza się ze skutkami własnej polityki gospodarczej. Trudno popierać rząd w sytuacji, w której inflacja przekracza już 10 proc. miesięcznie. I nikt nie ma złudzeń, że wynika ona z szalonej polityki gospodarczej rządu Morawieckiego.

– Coraz mocniej wraca do nas codzienność – szalejąca inflacja, niepokojące sygnały płynące z gospodarki i trudy codziennego życia. Zrozumiała to Platforma Obywatelska, której szef Donald Tusk ruszył w objazd po Polsce, by rozmawiać ze zwykłymi Polakami – komentuje sytuację PiS „Rzeczpospolita”, zazwyczaj bardzo wstrzemięźliwa w swoich ocenach.

– Zrozumiał to również rząd PiS, ogłaszając wycofanie się z części podatkowego chaosu, jaki zafundował nam, wprowadzając Polski Ład. A na dodatek zapowiedział obniżkę podatków. Polityka wciąż jeszcze po części funkcjonuje w trybie awaryjnym, ale to codzienne, przyziemne problemy Polaków będą dla PiS znacznie większym zagrożeniem niż aktywność opozycji – dodaje wpływowy dziennik.

PiS nie przegra wyborów w wyniku spisku „wrażych sił”, o których często opowiada Jarosław Kaczyński. Przegra je dlatego, że Polacy mają już dość biedy, jaką na nas sprowadza Zjednoczona Prawica.

Źródło: „Rzeczpospolita”