Bełkot Kaczyńskiego o Smoleńsku. Prezes PiS albo zwariował albo jest nieprawdopodobnym cynikiem

Jarosław Kaczyński odbywa tour po stacjach radiowych, w których udziela wywiadów. Głównym tematem jest promocja sprawy smoleńskiej, która ma scementować elektorat. Bełkotu Kaczyńskiego ciężko nawet słuchać – komentują internauci, którzy zwracają uwagę, że poruszanie tematu wypadku w Smoleńsku w czasie gdy trwa wojna na Ukrainie może być albo dowodem na to, że Kaczyński zwariował albo jest wyjątkowym cynikiem.

Samolot z prezydentem Lechem Kaczyńskim lądował w Smoleńsku pomimo braku widoczności ziemi, złamano wszystkie przepisy związane z bezpieczeństwem lotów a nacisk na to, by pojawić się tuż przed wyborami w Katyniu doprowadził do katastrofy. Był to wypadek lotniczy, którego główną przyczyną stała się decyzja Jarosława Kaczyńskiego, aby wysłać brata w wyborczą podróż na groby polskich oficerów. Później PiS uprawiał wielokrotnie taniec na smoleńskich trumnach, który miał go doprowadzić do władzy.

Reklamy

Nie będziemy przytaczać słów Kaczyńskiego z wywiadu w Radiu Plus, bo szkoda papieru i atramentu. Jedno jest pewne – prezes PiS ma poważne problemy i ze sobą i ze swoją partią, próbując odwoływać się do Smoleńska. Jest to jednak dla niego temat tak samo nośny co i niewygodny. Wracają bowiem pytania o wrak.

Kaczyński miał siedem lat, by wrak Tupolewa sprowadzić. Nie zrobił tego. Powód? Wrak w Smoleńsku lepiej służy polityce wewnętrznej PiS w Polsce, bo w naszym kraju mógłby zostać zbadany przez ekspertów i wyszłoby, że partyjne przekaźniki kłamią. A kłamali od samego początku, choćby z trotylem – w którą to operację zaangażowany był niejaki Cezary Gmyz, nagrodzony później wysoko płatnym stanowiskiem w mediach pisowskich.

Odsunięcie Kaczyńskiego od władzy, sąd i zamknięcie go do końca życia w więzieniu to dzisiaj polska racja stanu. Inaczej Polska będzie co chwilę atakowana rewelacjami tego stetryczałego prezesa partii, która okazała się realizować program „Polska w ruinie”.