Rząd rozdaje na prawo i lewo. Wszystkim, wszystko i na wszystko

Demokratyczna opozycja od dawna alarmowała, że rząd Morawieckiego szasta pieniędzmi bez opamiętania. Równie bezmyślnie dodrukowując kolejne miliardy złotych. Nowością jednak jest to, że takie działania spotkały się (wreszcie!) z krytyką mediów, do niedawna życzliwych Zjednoczonej Prawicy.

Reklamy

– Jak wiadomo, polski rząd od kilku lat działa w zabójczym – zabójczym dla finansów publicznych państwa i poziomu inflacji – trybie: „Dopłacamy? – Dopłacamy!” – pisze Piotr Gabryel na łamach tygodnika „Do Rzeczy”.

– Gdy tylko pojawia się jakiś problem, rząd natychmiast, bez chwili wahania i zastanowienia, sięga do kieszeni podatników i wyjmuje im z nich w sam raz tyle, ile akurat uważa za stosowne. Potrzeba na „wakacje kredytowe” dla wyborców? Zabieramy jednym i dajemy drugim! Potrzeba na węgiel dla wyborców? Zabieramy jednym i dajemy drugim! Itd., itd. – dodaje dziennikarz.

Problem tylko w tym, że Morawiecki z kolegami nie mają jakiegoś cudownego kamienia filozoficznego, dzięki któremu mogą kreować bogactwo bez końca. Wprost przeciwnie, wszystkie pieniądze, jakie dziś wydają, my będziemy musieli spłacać. Przez wiele lat.