Podczas otwartego spotkania w Jaktorowie, Donald Tusk zwrócił uwagę, że nie wszystko w minionych wyborach prezydenckich było „w porządku”. – Gdyby wybory były uczciwe w sensie prawnym, to prezydentem byłby Rafał Trzaskowski, a nie prezydent Duda – zauważył Tusk. Mówiąc jedynie głośno to, co myśli większość Polaków.
Te słowa posłużyły Rafałowi Ziemkiewiczowi, publicyście sympatyzującemu z PiS, do bezpardonowego ataku na byłego premiera.
– Nikczemne, kłamliwe i szkodliwe dla Polski słowa Tuska demaskują jego zamiary: dzięki jednej liście przegrać wybory parlamentarne (już z góry ogłoszone sfałszowanymi), ale zdominować opozycje i w 2025 wrócić do gry w UE jako prezydent PL – napisał Ziemkiewicz.
Czy naprawdę tych kilka słów prawdy wypowiedzianych przez Tuska boli aż tak bardzo, że by je przykryć, trzeba sięgać po insynuacje i inwektywy?











