Jedynym zakupem rozpoczętym i zakończonym przez obecną ekipę są samoloty dla VIP-ów. Polityka opisuje bolesne zderzenie zapowiedzi resortu obrony narodowej z procedurami i rynkiem.

Właśnie mija pierwsza rocznica zapowiedzi ministra Antoniego Macierewicza o budowie polsko-ukraińskiego śmigłowca na potrzeby Europy Środkowej. To była ostatnia z wielu obietnic złożonych przez szefa MON, ale nie jedyna niezrealizowana. Na początku września 2016 r., Macierewicz ogłosił wysłanie zamówienia i dostawę Patriotów w roku 2019, a jakiś czas potem w Sejmie zapewniał, że termin da się skrócić o rok. Oczywiście to też były puste słowa. Zamówienie na Patrioty wysłano ostatecznie dopiero wiosną tego roku. Suma summarum dostawa, zgodnie z tym, co zapisano w porozumieniu z Pentagonem, nastąpić ma od 2022 r.. Nie przeszkadza to ministrowi Macierewiczowi mówić ostatnio znowu o roku 2019, co jest niemożliwe.

Reklamy

Jest jeszcze sprawa bezzałogowców, które mają być bronią zapewniająca WOT przewagę nad każdym wrogiem, w tym rosyjskim Specnazem. W grudniu 2016 ówczesny rzecznik resortu Bartłomiej Misiewicz zapowiedział szumnie: „W przyszłym roku Wojsko Polskie będzie miało pierwszych tysiąc sztuk dronów bojowych, dronów uderzeniowych”. Do dziś nie ma zamówienia, mającego zrealizować te zamiary.

Równie dużo emocji budził system cyfrowego zarządzania polem walki BMS (Battle Management System), który we wszelkich wytycznych NATO i rekomendacjach modernizacyjnych USA uchodzi za kluczowy dla uzyskania przewagi w bitwie. W lipcu 2016 r. MON anulował postępowanie na system BMS, w którym rywalizowały prywatne firmy WB Electronics i Teldat. W nowym, uruchomionym niedługo później, preferowanym dostawcą ma być państwowy PIT-Radwar. MON jeszcze latem zapowiadał umowę w tym roku. Tymczasem specjaliści twierdzą, że „wdrożenie tego systemu do brygad wyposażonych KTO Rosomak nie nastąpi przed końcem tej dekady”.

Istotne zmiany w planach modernizacyjnych miał przynieść Strategiczny Przegląd Obronny, sztandarowe dzieło wiceministra Tomasza Szatkowskiego i wytyczna dla zbrojeń na następną dekadę. Po podpisaniu decyzji implementacyjnych SPO 19 września nic nie ruszyło.

Jak podsumowuje Polityka „w pierwszych tygodniach urzędowania minister skonsumował wysiłki poprzedników”. W grudniu 2015 r. zawarł umowę na modernizację 128 kupionych dekadę wcześniej czołgów Leopard 2A4 do standardu 2PL. Kontrakt wart 2,4 mld złotych był długo największą transakcją zbrojeniową nowego rządu. Potem były Poprady, samobieżne zestawy rakiet przeciwlotniczych Grom za ponad miliard, negocjowane od 2013 r. Kołowe mosty dla najcięższych czołgów Daglezja zakontraktowano jeszcze na początku 2015 r., a karabinki MSBS Grot, których zakup w przyspieszonym trybie wzbudzał przez jakiś czas kontrowersje w mediach, powstały w zakładach po około dekadzie prac. Śmigłowce Anakonda, które zapewne ma na myśli wiceminister, są modernizowane, a nie dokupowane w Świdniku, i to z kilkuletnim poślizgiem. Rakiety przeciwlotnicze Piorun to modernizacja uznanego Groma, bardzo dobra broń, ujęta w wieloletnim planie i świetnie, że przez rząd PiS z niego nieusunięta.

Największymi nowymi systemami, których zakup rozpoczęto i zakończono pod rządami ekipy PiS, pozostają samoloty do przewozu VIP-ów.

Źródło: Polityka

Poprzedni artykułCo chce ukryć Ziobro? Algorytm losujący sędziów pozostanie niejawny
Następny artykułSkandal w Brukseli. Posłowie PiS zagłosowali przeciwko polskim rolnikom.