Dyrektor Zamku Królewskiego zwrócił się do prezydent Warszawy z prośbą o utworzenie miejsca parkingowego na placu Zamkowym informuje TVN. Profesor Wojciech Fałkowski nie znalazł jednak zrozumienia u władz Warszawy, które odmówiły.

Prośba profesora Wojciecha Fałkowskiego została przesłana do ratusza pod koniec listopada. Dotyczyła wyznaczenia miejsca postojowego przed zamkiem – dla dyrektora lub jego gościa. „Chodziło o jedno, zastrzeżone miejsce parkingowe przed zamkiem, od strony tak zwanego dziedzińca trójkątnego, z którego można by było korzystać sporadycznie” – precyzuje Izabela Witkowska-Martynowicz, kierowniczka biura prasowego Zamku Królewskiego. I wyjaśnia, że powodem prośby złożonej do ratusza są „potrzeby związane z realizowaniem statutowej działalności instytucji”.

Reklamy

Propozycja Fałkowskiego spotkała się z odmową ratusza. Kontrargumentem urzędników było to, że zamek posiada dostęp do drogi publicznej od strony Arkad Kubickiego. Powoływano się też na szczególną rangę Starego Miasta, które znajduje się na liście UNESCO.

„Stare Miasto jest dobrem narodowym wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Żadna z instytucji mających swoje siedziby na takim obszarze nie posiada miejsc postojowych na wyłączność. Wyjątek stanowią koperty dla niepełnosprawnych” – odpowiedziała na początku stycznia Renata Kaznowska, wiceprezydent Warszawy.

Kaznowska zwróciła też uwagę na to, że Zamek Królewski co roku otrzymuje 11 przepustek uprawniających do wjazdu na Stare i Nowe Miasto oraz plac Zamkowy. Wskazuje też na miejsca postojowe przy Arkadach Kubickiego dla pracowników.

Dyrektor Zamku Królewskiego nie zamierza odwoływać się od decyzji władz stolicy. Prof. Wojciech Fałkowski, historyk mediewista, działacz opozycji w czasach PRL-u, w latach 2015-2017 był wiceministrem w resorcie Antoniego Macierewicza. Do zamku trafił prosto z MON.

Źródło: TVN

Poprzedni artykułSkandal.Rozbita limuzyna Szydło nie miała ubezpieczenia
Następny artykułSkutki wspierania lobby myśliwych przez PiS. Wyrzucili z lasu sportowca i grozili mu śmiercią