Kwiecień bez handlu. Będzie fala bankructw?

Cztery kolejne niehandlowe niedziele w kwietniu to przedsmak pełnego ograniczenia handlu. Jak donosi serwis money.pl eksperci nie mają wątpliwości, że duże sieci sobie poradzą, ale fala bankructw dotknie mniejsze firmy i handel przygraniczny.

Na pięć niedziel w kwietniu handlowa będzie tylko ostatnia. 1 kwietnia były Święta Wielkanocne, a kolejne trzy, jako wypadające w środku miesiąca, będą objęte zakazem. Cztery kolejne niedziele bez handlu to poważny test dla całej branży handlowej.

Reklamy

Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej. 

Branża na razie nie podejmuje się szacowania, jakiego rzędu straty zanotują sklepy. Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji twierdzi, że “trudno podać jakiekolwiek szacunki dotyczące strat kwietniowych, tym bardziej że dane z marca nie są miarodajne ze względu na Święta Wielkanocne i zakupy przedświąteczne”.

Z kolei Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Pracodawców RP mówi, że “to przedsmak pełnego ograniczenia handlu w niedziele, z jakim będziemy mieli do czynienia od roku 2020.” i tłumaczy, że sieci handlowe nie stracą wiele, ponieważ ludzie szybko przyzwyczają się do zakupów w inne dni tygodnia, ale wiele firm nie będzie w stanie w żaden sposób odrobić tych strat. Chodzi o handel przygraniczny, który przyciąga turystów zakupowych niemal wyłącznie w weekendy oraz usługi, których “nie da się kupić na zapas”.

Andrzej Faliński, ekspert rynku detalicznego twierdzi, że “Na razie jest chaos, ale moim zdaniem obroty całego sektora handlowego spadną o około 5 proc. w skali roku” – i dodaje, że “w niedzielę w handlu sieciowym robi się 10-12 proc. obrotu, ale są sklepy, które robią wtedy nawet ponad jedną czwartą tygodniowego obrotu.” Jest przekonany też, że z tego powodu możemy spodziewać się fali bankructw dużych sklepów niesieciowych w centrach handlowych. Chodzi głównie o sklepy odzieżowe lub sportowe.

Szacowania spadku obrotów z powodu zakazu handlu na razie nie chce podejmować się Polska Izba Handlowa, która skupia głównie mniejsze sieci handlowe, bo jak twierdzi Joanna Chilicka, rzeczniczka PIH “Jest za wcześnie na takie prognozy”

Według Andrzeja Falińskiego “na pewno poradzą sobie duże sieci handlowe”, ale niekoniecznie część ruchu uda się przejąć małym rodzinnym sklepom, które mogą działać w niedzielę. “Jeśli konsument przyzwyczai się do robienia zakupów w sześć dni w tygodniu, to w niedzielę będzie robił śladowe zakupy, bo będzie miał przywilej cenowy w dużych sieciach.”

Zarówno Biedronka, jak i Lidl prowadzą bardzo intensywną kampanią reklamową, zachęcającą to robienia zakupów na zapas w piątki i soboty. Godziny pracy sklepów zostały wydłużone, uruchomiono wszystkie kasy, a przede wszystkim trwają agresywne promocje cenowe.

Źródło: Money.pl