Rząd pokazuje, że nauczyciele są zbędni, edukacja też okaże się zaraz zbędna? Kaczyński w pułapce strajku w edukacji

„Rząd widząc jaka jest sytuacja, będzie szukał pomysłów, by ratować swój wizerunek. Pokazuje, że nauczyciele są zbędni, że da się poradzić bez nich. Edukacja też okaże się zaraz zbędna?” – pyta prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego w reakcji na desperackie ruchy Jarosława Kaczyńskiego, sterującego premierem Morawieckim.

„Rząd próbując ratować sytuację stwarza jeszcze większe zagrożenia.Dlaczego pan premier dzisiaj apeluje o kompromis, a strona rządowa nie była gotowa do tego, by się porozumieć wcześniej?” – ocenia ZNP.

Reklamy

„Rząd stworzył fatalne prawo i robi dobrą minę do złej gry, przygotowując fatalną sytuację dla wszystkich, którzy będą musieli w tym uczestniczyć – komentuje szef ZNP. Chodzi o sprawę specjalnej ustawy, która ma pozbawić nauczycieli wpływu na oceny uczniów, zastępując ich osobami, które z edukacją mało bardzo mało wspólnego.

Trudno nie mieć wrażenia, że „rząd się wyżywi”  a problemy zwykłych ludzi są władzy po prostu obce. Spór wokół edukacji trwa bowiem od momentu rozpoczęcia procesu niszczenia przez PiS gimnazjów. Już wtedy Kaczyński, sterujący najpierw Szydło a potem Morawieckim, odrzucił pomysł referendum i zignorował milion podpisów pod wnioskiem o jego przeprowadzenie. Bał się przegranej. Teraz prezes PiS najwyraźniej miota się pomiędzy kolejnymi coraz gorszymi pomysłami a nauczyciele są traktowani jakby byli zbędnym elementem systemu. Edukacja najwyraźniej nie jest w cenie w PiS.