Po co Beacie Szydło była opancerzona limuzyna, która niszczeje po wypadku z Seicento?

Media co jakiś czas donoszą o dalszych losach słynnego wypadku Beaty Szydło. Rozpędzona rządowa kolumna zderzyła się wtedy ze spokojnie jadącym Seicento. Wtedy okazało się, że Szydło korzystana z opancerzonego Audi, które kupiono za 2,5 miliona złotych. Auto niszczeje dzisiaj na parkingu. Nikt jednak nie zapytał o najważniejsze: po co prowincjonalnej Szydło opancerzona limuzyna?

Kto i dlaczego zdecydował o takim zakupie? Dlaczego wydano 2,5 miliona na samochód, który zwykle kupują dyktatorzy albo ludzie zagrożeni zamachem? W Polsce nikt nie ruszyły Szydło palcem, bo ona była tylko figurantem – wyznaczonym przez Kaczyńskiego. Pancerne blachy i szyby? Zbytek ostrożności. Pieniądze wydane na marne.

Reklamy

2,5 miliona złotych zmarnowano. Te pieniądze pochodzą z naszych podatków. Ciężko pracowaliśmy, aby Szydło mogła się czymś takim – i to dosłownie – rozbijać. Szydło, świetnie zarabiająca w Parlamencie Europejskim, powinna zwrócić wszystko co do grosza z własnych pieniędzy.