Fundusz Niesprawiedliwości w ministerstwie zarządzanym przez ministra zero miał w teorii służyć pokrzywdzonym. W rzeczywistości stał się funduszem wyborczym, przez który spłacane są wyborcze długi, wspierani znajomi oraz różne podejrzane aktywności środowiska, które już raz zostało przyłapane na przekrętach finansowych, związanych ze środkami unijnymi.

Kontrolę funduszu przeprowadził Banaś, chcąc zapewne mieć odpowiednią ilość dowodów i kompromitujących materiałów na Zbigniewa Ziobro. Niezależnie od pobudek musiał tam znaleźć rzeczy straszne. Dzisiaj możemy ujawnić, że ów fundusz wspierał na przykład pewną fundację z centrum Warszawy wokół której krążą zadziwiający ludzie, włącznie z takimi, którzy mają kontakty ze wschodem. Pieniądze miały trafiać też do organizacji, zarządzanej przez alkoholika a stamtąd dalej.

Reklamy

Losy funduszu niesprawiedliwości są przekładem nieprawdopodobnego wręcz zakłamania władzy. W roli pokrzywdzonych stanęli politycy i ich układ. Prawdziwi pokrzywdzeni dostawali ochłapy albo i nic.

źródło: Twitter

Poprzedni artykułCzas na rewolucję w Polsce. Bez tego ta władza nie odejdzie
Następny artykułIlość urodzeń dramatycznie maleje. Polski wkrótce nie będzie i czas się z tym pogodzić