Brzmi to jak dowcip, ale te słowa padły naprawdę. Po latach rządów PiS, gdzie prawo całkowicie lekceważono, Przemysław Czarnek stał się jego obrońcą.
– Na litość boską, kiedy to wariactwo i cyrk niepraworządności w Polsce się skończy? Nawet ja tracę cierpliwość – krzyczał na antenie Telewizji wPolsce.
– Jak nielegalnie brali udział w głosowaniach panowie Wąsik i Kamiński, którzy są posłami, to do prokuratury powinien być wezwany również pan Szymon Hołownia w związku z tym, że dopuścił ich do wejścia na salę plenarną, a po drugie do brania udziału w głosowaniu, zaś po trzecie – nie wygasił im kart do głosowania – próbował bronić partyjnych funkcjonariuszy.
– Tutaj absurd goni absurd. Rzecz najważniejsza jest taka, że panowie Wąsik i Kamiński są posłami, a jak są posłami, to głosować mogą i nikt nie powinien im w tym przeszkadzać… – przekonywał.
Tyle tylko, że Wąsik i Kamiński nie są już posłami. I muszą stawiać się na wezwanie prokuratury. Tłumacząc się ze swoich działań, podejmowanych po 2015 r. Tak właśnie wygląda praworządność.










